W okolicach Świerczowa historia po raz kolejny pokazała, że potrafi skrywać niezwykłe tajemnice… lokalna grupa poszukiwaczy „Nietoperze” wyruszyła śladem legendy odkrywając na jednej z posesji fragmenty czołgu T34!
Pewnego popołudnia Mariusz Kłakulak, jeden z członków Grupy Eksploracyjno-Poszukiwawczej „Nietoperze”– otrzymał telefon od wnuczki świadka dawnych wydarzeń. Kobieta przekazała informację o rodzinnej historii, według której na jednej z posesji od dziesięcioleci miały spoczywać elementy czołgu.
Nie zwlekając, zabrał wykrywacz metali i udał się na miejsce, by sprawdzić, czy legenda może mieć w sobie ziarno prawdy. Na posesji byli już dwaj młodzi pasjonaci – Antek i Patryk – którzy wcześniej przekopali pół ogródka. To dzięki ich pracy udało się namierzyć sygnał. Zaciekawieni, rozpoczęli dalsze kopanie. Z każdą kolejną warstwą ziemi ukazywały się coraz większe fragmenty metalu… Szybko stało się jasne, że nie jest to zwykły złom, lecz część większej pancernej konstrukcji.
Z relacji Patrycji Suchorskiej: „W latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku przejeżdżał tędy czołg. Zupełnie zwyczajnie – pojazd uległ awarii na naszym terenie. Żołnierze odczepili uszkodzoną część i pozostawili ją na jednej z posesji.”
Według wstępnych ustaleń był to radziecki T-34 lub IS. Dziadek Pani Patrycji Piotr Szpulak, wraz z synami nie będąc w stanie przetransportować ciężkich pozostałości, wykopał dół i zsunął do niego elementy czołgu.
Cały osprzęt przeleżał pod ziemią około 70 lat… Do tej pory udało się wydobyć: skrzynię biegów z osią, cztery koła, kilka kół zębatych i łożysk, fragment gąsienicy oraz wiele mniejszych elementów, których przeznaczenia nie udało się jeszcze ustalić.
Jak się okazuje historia ta przez lata obrosła w liczne niejasności i stała się miejscową legendą. Wielu mieszkańców nie wierzyło w opowieści o „czołgu w ogródku”. Tym większa była radość, gdy rodzinne wspomnienia dziadków Pani Patrycji znalazły potwierdzenie w rzeczywistości.
„Dzisiejsze znalezisko zawdzięczamy przede wszystkim dwóm nastolatkom – Antkowi i Patrykowi – którzy niestrudzenie drążyli ziemię, trafnie wskazując miejsce ukrycia pozostałości pojazdu. Według dalszej części tej opowieści, gdzieś w okolicy może znajdować się jeszcze wieżyczka z lufą od tego czołgu.” – mówi na temat odkrycia Mariusz Kłakulak z grupy „Nietoperze”
To odkrycie pokazuje, że nawet w spokojnych miejscowościach historia wciąż czeka tuż pod powierzchnią ziemi na swój dalszy ciąg…












Wykrywacze dla początkujących jak i dla profesjonalisty!


























