Wierni rozkazom. Prawdziwy atak żywych trupów…

Inscenizacja "Ataku żywych trupów"

Od dłuższego czasu w światowej popkulturze popularnością cieszy się tematyka tzw. „żywych trupów”. Wizerunek bezdusznego zombie, żerującego na ludzkości, na zawsze utrwalił szereg filmów, seriali czy nawet gier komputerowych. Pewnie zaskoczę was stwierdzeniem, że „żywe trupy” to nie tylko wymysł studiów filmowych rodem z Hollywood, ale podczas I Wojny Światowej doszło do starcia okrzykniętego ATAKIEM TRUPÓW.

Rosyjskie wojska bronią pozycji w założonych maskach przecigazowych

We wrześniu 1914 pod twierdzę Osowiec przybyły oddziały niemieckiej 8. Armii, które próbowały zdobyć fortyfikacje z marszu. Bezpośredni szturm został odparty przez rosyjski garnizon, wobec czego rozpoczęło systematyczny ostrzał umocnień. Na pozycje obrońców spadały tysiące pocisków różnego kalibru, wliczając w to potężne 420mm moździerze. Mimo poważnego uszkodzenia twierdzy, garnizon odrzucał wszystkie wezwania do poddania się. Nieustępliwa postawa obrońców zmusiła Niemców do działań pozycyjnych – rzadko spotykanych na froncie wschodnim.

W lipcu 1915 roku wojska niemieckie dowodzone przez feldmarszałka von Hindenburga rozpoczęły ofensywę na olbrzymią skalę. 6 sierpnia na pozycje niepokonanego rosyjskiego garnizonu rozpylono chmurę gazu bojowego – chloru z bromem – który pokrył 8 km terenu i osiągnął wysokość 15 metrów.

Chmura rozpylonego gazu bojowego nad jednostkami wroga

Z powodu braku masek przeciwgazowych obrońcy praktycznie nie mieli szans na przeżycie, więc kiedy wiatr zaczął rozwiewać opary gazu, ze śpiewem na ustach do szturmu ruszył 18. pułk 70. Brygady. Wchodząca w skład 11. Dywizji Landwehry jednostka miała bez trudu przejąć oczyszczoną z nieprzyjaciela twierdzę. Wydarzenia, które nastąpiły potem, na zawsze zapisały się w historii, jako wzorcowy przykład heroizmu i bohaterstwa w obliczu śmierci.

Rosyjscy żołnierze w maskach przeciwgazowych z okresu I Wojny Światowej

Jak napisał Artiom Denisow, autor książki „Atak umarłych”:
Kiedy Niemcy zbliżali się do rosyjskich okopów, napotkali kontratak prowadzony na bagnety z okrzykiem na ustach. Choć było to raczej ochrypłe huuurrra ocalałych obrońców – pozostałości po 8. i 13. Kompanii. Może trochę więcej jak 100 osób. Ledwie stali, jednak nadal walczyli. To, co zobaczyli Niemcy, było straszne. Żołnierze mieli na twarzy szmaty, którymi obwiązali oparzenia chemiczne, pluli krwią, a czasem wypluwali na koszule kawałki swoich płuc„.

Przerażeni tym widokiem napastnicy rzucili się do ucieczki. Garstka okaleczonych obrońców zmusiła do wycofania się 7 batalionów piechoty. Pod umocnieniami twierdzy w bezładnym – wręcz panicznym – odwrocie rozpierzchło się około 7 tysięcy Niemców.

Przeprawa oddziałów niemieckich w 1939 roku przez rzekę Biebrze przy twierdzy Osowiec

Twierdza nigdy nie została zdobyta. Zgodnie z rozkazem Sztabu Generalnego z dnia 23 sierpnia – pozostały przy życiu rosyjski garnizon opuścił Osowiec.

Autor Dominik Lisicki

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Dodaj proszę swój komentarz!
Tutaj wpisz swoje imię