„Wiking” – skąd pochodzi to słowo oraz dlaczego większość pisze je błędnie!

4
"Wiking" czyli skąd tak naprawdę pochodzi to słowo i dlaczego większość pisze je źle? fot. Tomasz Sielski (CC BY-SA 3.0), Roberto Fortuna, commisioned by the Danish National Museum (CC BY-SA 3.0), Nationalmuseet (CC BY-SA 3.0)

Wikingowie czy Skandynawowie w średniowieczu a może Normanowie? – W wielu publikacjach naukowych a już na pewno w wielu miejscach w sieci krąży sobie słowo, które dosłownie każdy pisze błędnie nie zwracając nawet na nie uwagi. Chodzi o mieszkańca wczesnośredniowiecznej Skandynawii, a raczej jednego z mieszkańców – wikinga.

Do napisania tego krótkiego tekstu skłonił mnie fakt częstego używania przez użytkowników Internetu (m.in. na portalu wykop.pl) słowa „wiking” pisanego wielką literą, z czym wielokrotnie walczyłem, z różnym jednak skutkiem. Jest to błąd gramatyczny na bardzo podstawowym poziomie, a jednak powielany. W tym krótkim artykule chciałbym przedstawić terminologię słowa wiking oraz jego znaczenie a także przyjrzeć się dlaczego tak bardzo jest ono tak bardzo współcześnie.

W polskiej literaturze zarówno potocznej, popularnonaukowej jak i czasami naukowej nieraz spotykamy nomenklaturę anglosaską (np. L.P. Słupecki, Mitologia skandynawska w epoce wikingów, P. Urbańczyk, Bliskie spotkania wikingów, W. Duczko, Moce wikingów. Świat wczesnośredniowiecznych Skandynawów, A. Szrejter, Legenda wikingów Opowieści o Ragnarze Lodbroku, jego zonach i synach)[1]. Używana jest ona przez najważniejszych polskich badaczy dziejów Skandynawii. Przejdźmy jednak do podstaw.

Statek wikingów fot. Padpo (CC BY-SA 3.0)

Przede wszystkim trzeba zawsze mieć na uwadze, że termin vikingr oznaczał faktycznie grabieżcę/łupieżcę/pirata. Wydany w 1874 roku jeden z najdokładniejszych słowników (używany przez większość badaczy nawet obecnie), An Icelandic-English dictionary Richarda Cleasby’ego i Gudbranda Vigfússona wyjaśnia słowo vikingr (wiking) jako „poszukiwacz przygód stojący poza prawem, włóczęga, pirat, ale w islandzkich sagach używany specjalnie jako członek bandy skandynawskich wojowników”. Jedno z określeń użytych w sadze o Egilu (Egils saga), zawsze wykorzystywane jest przeze mnie jako idealny przykład wyjaśnienia czym było bycie wikingiem. Autor sagi przedstawia nam Bjorna, który „był wielkim podróżnikiem, był czasem na wikingu a czasem na wyprawie handlowej” (Björn var farmaður mikill, var stundum í víking en stundum í kaupferðum.) Nie ma tu mowy o żadnej narodowości czy regionie pochodzenia owego wikinga i – być może – korzystniej byłoby używać w polskiej nauce na przykład określenia: skandynawscy ‘kupcy-wojownicy’ lub – po prostu – Skandynawowie[2]? Słowo „wiking” użyte jest w powyższym przykładzie jako forma profesji… kiedy Bjorn nie jest kupcem, jest piratem. Nic więcej nic mniej. I tak też słowo „wiking” pojawia się najczęściej w sagach. Mamy przykłady udania się „na wiking” przez Islandczyków czy Norwegów. Mają oni swoją narodowość, którą sagi wyraźnie odróżniają ale parają się tym samym wtedy kiedy zachodzi taka potrzeba, np. kiedy trzeba zdobyć pieniądze i sławę by zdobyć kobietę jak to jest opisane w sadze o Gunnlaugu Żmijowym Języku (Gunnlaugs saga Ormstunga).

Transkrypcja kamienia runicznego z kościoła Tirsted z 1765 roku, przechowywana w Muzeum Narodowym w Norwegii, kończy się słowami „þo aliR uikikaR” / „następnie wszyscy wikingowie” fot. Nationalmuseet (CC BY-SA 3.0)

Często też wykorzystywana jest również nazwa Normanowie dla określenia Skandynawów, choć w tym przypadku częstotliwość wykorzystywania tego określenia jest jednak niska (książki: P. Kulesza, Normanowie a chrześcijaństwo, L. Leciejewicz, Normanowie). Nie jest też tajemnicą, że wikingowie nie byli grupą homogeniczną i wiele wskazuje, że w szeregi band piratów i grabieżców wchodzili przedstawiciele innych ludów, np. Słowianie.

Inna rzecz, że skala wikingomanii urosła do takiego stopnia, że trudno będzie jakkolwiek zawrócić z używania błędnie słowa „wiking”. Dlatego też warto zwracać na ten problem uwagę w publikacjach dotyczących Skandynawów w ogóle ale i na ziemiach polskich (także w potocznym języku internetu). Zdaję sobie sprawę z ugruntowania wśród czytelników i fascynatów słowa „wiking”, którego chyba już nie da się oddzielić od określającego przezeń człowieka średniowiecznej Północy. Zdawać sobie należy jednak sprawę z wagi jaką posiada używana przez nas i używać tej poprawnej. Jak wyżej już zostało wspomniane użycie słowa „wiking/wikingowie” w tytule publikacji (zwłaszcza) jest prawdopodobnie w większości przypadków spowodowane tym, że trafi ona dzięki temu do szerszego grona czytelników, czyli jest zabiegiem czysto marketingowym bardziej wydawców niż autorów. Można przymknąć oko na używanie więc słowa „wiking” w publikacjach ale wtedy kiedy mamy do czynienia z określeniem grupy ludzi zajmujących się profesją wojskową, grupy Skandynawów, którzy najeżdżają obce ziemie czy Skandynawów w okresie kiedy powszechna była ich ekspansja, tj. podczas tzw. epoki wikingów (ang. Viking age). Mamy więc też oprócz epoki inne wyjątkowe określenia dotyczące Skandynawii tego okresu: sztukę wikingów, taktykę wikingów, łodzie wikingów itp. Niezrozumiałym i błędnym zawsze jest natomiast pisanie tego słowa wielką literą, jak np. w publikacji W. Chrzanowskiego, Harald król Wikingówi, co jest moim zdaniem niewybaczalnym błędem. Choć moim zdaniem termin ten powinien odnosić się jedynie do skandynawskich wojowników będących najemnikami, piratami bądź grabieżcami.

Autor: dr Remigiusz Gogosz, jeden z autorów książki Wikingowie w Polsce? Zabytki skandynawskie z ziem polskich oraz Sagi islandzkie


[1] Jan Wołucki, Wiking a sprawa polska, Gdańsk 2005; Leszek Paweł Słupecki, Mitologia skandynawska w epoce wikingów, Kraków 2006; Przemysław Urbańczyk, Bliskie spotkania wikingów, Wodzisław Śląski 2014; Robert Gianadda, Celtowie, Germanie i wikingowie, Warszawa 2011; Władysław Duczko, Moce wikingów. Świat wczesnośredniowiecznych Skandynawów, Warszawa 2016; Artur Szrejter, Legenda wikingów Opowieści o Ragnarze Lodbroku, jego zonach i synach, Warszawa 2017; Na kompletnym marginesie wśród czytelników powinna znaleźć się książka Zdzisława Skrokra, Czy Wikingowie stworzyli Polskę?, Warszawa 2013 czy też Andrzeja Zielińskiego, Miecze Wikingów, Warszawa 2014.

[2] Podobnie jak wyżej, przyp. 1. Bardzo jasno i klarownie problem terminologii wyjaśnił we wstępie do swojej książki Eric Christiansen, The Norsemen in the Viking Age, Oxford 2006, s. 1-4, zaś Judith Jesch skupiła się na wyczerpującym i gruntownym wyjaśnieniu pochodzenia, znaczenia i deskrypcji tego słowa, zob. Judith Jesch, Ships and Men in the Late Viking Age. The Vocabulary of Runic Inscriptions and Skaldic Verse, Suffolk 2001, s. 44-56.

Interesuje Was historia Słowian lub wikingów? Koniecznie sprawdźcie ofertę książek w naszym sklepie!

Pewne wykrywacze z najwyższej półki dla początkujących i zaawansowanych… do tego sprzęt do kopaniakoszulkiKUBKImonety i wiele innych – zapraszamy!

4 KOMENTARZE

  1. Bardzo trafny artykuł.
    Analogiczny problem występuje bardzo często w stosowaniu terminu „Germanie” w odniesieniu do czasów starożytnych. Rzymianie terminem Germania określali cały obszar na wschód od Renu i na północ od Dunaju. W konsekwencji Germanami nazywali ogół ludów Germanię zamieszkujących. Tak samo jak dla nas (niemal) wszyscy za Uralem to Azjaci. Starożytnym Rzymianom raczej obojętne było jakie plemiona Germanię zamieszkiwały i jakimi językami mówili. Stąd błędne, ale rozpowszechnione mniemanie, że Słowianie pojawili się w Europie Środkowej dopiero w średniowieczu zajmując miejsce Germanów (podobno) przemieszczających się (z niezrozumiałych przyczyn) znad Wisły (???) na zachód Europy. No bo skoro Rzymianie mówili tylko o Germanach…
    Niestety skutki tego nieporozumienia są fatalne. Większość historyków nadal upiera się przy późnym napływie Słowian, nie przyjmując do wiadomości wyników badań genetycznych i lingwistycznych. A co, moi zdaniem, najgorsze – polscy historycy z uporem trwają w tym mniemaniu.

Pozostaw odpowiedź Risto 58 Anuluj odpowiedź

Dodaj proszę swój komentarz!
Tutaj wpisz swoje imię