Gdy światło nagle gaśnie kolejny raz – przypominam sobie kadry z dramatów wojennych: „Kanał”, „W ciemności”, „Miasto 44”, „Stalingrad”, „Upadek”.

Udostępniony zwiedzającym, schron Luftschutzraum w Poznaniu fot. Grzegorz Krykwiński

Zapomniany cywilny przeciwlotniczy(Luftschutzraum) schron z Poznania, który został wybudowany w 1943 roku odzyskuje dawny blask. Wszystko za sprawą Poznańskiej Grupy Eksploracyjnej, która wzięła go pod opiekę. Obiekt po wojnie został całkowicie zapomniany, stał się magazynem na wszelkiego rodzaju odpady i śmieci… obecnie schron dzięki sukcesywnym pracą pasjonatów zaczyna wyglądać jak za „czasów świetności”. Zapraszam do relacji i galerii z nocnej wizyty w tym miejscu…

– Uwaga na głowę! – ostrzega jeden z przewodników. Ciasne, klaustrofobiczne wejście nie sprawia mi trudności, ale osobie niepełnosprawnej, czy rannej, na pewno nie było łatwo. Jesteśmy w Luftschutzraum, cywilnym schronie przeciwlotniczym wybudowanym w 1943 r. Parę metrów idziemy przez drewniane raszki, które izolują buty od wody na podłodze. Pod betonowym stropem jest 7 stopni C. Chłodno.

Wejście do schronu Luftschutzraum w Poznaniu fot. Grzegorz Krykwiński

Ta szczelina przeciwlotnicza jest jedną z 4 wybudowanych przy ul. Kościelnej w Poznaniu. Przed ewentualną falą uderzeniową z bomby chroniły krótkie korytarze w zygzaki, a nie o kątach prostych jak w innych budowlach o takim przeznaczeniu. Bezpośredniego uderzenia w strop schron nie wytrzymałby. Wybudowany został przez Niemców, ale prawdopodobnie rękami Polaków. – Świadczy o tym wyryta w betonie obok cyfr litera R. (rok) zamiast niemieckiego Jahr – wyjaśnia nasz przewodnik.

Klimatu dodają wnętrzu eksponaty z tamtego okresu: rower, walizka, cywilne ubrania, naczynia i inne przedmioty codziennego użytku. W gablotach są zdjęcia z wojny a także pamiątki militarne: łuski po pociskach artyleryjskich, nabojach, hełmy, guziki, odznaczenia, panzerfaust i indywidualne wyposażenie żołnierzy.

Szczelina przeciwlotnicza ma 65 m długości, umiejscowiona jest w uczęszczanym miejscu, pod skwerem, między pasami jezdni. Obiekt był przez wiele lat zaniedbany. Aż do czasu, gdy przejęła go Poznańska Grupa Eksploracyjna – Stowarzyszenie Pasjonatów Obiektów i Historii Militarnej, która wykonała przy nim tytaniczną pracę. Wywieźli stąd w sumie 7 ton śmieci, odmalowali, wyposażyli, udrożnili wentylację. W marcu po raz pierwszy udostępniono go zwiedzającym.

Kiedy wychodzę ze schronu drugiem wyjściem jest już ciemno. I szybka, krótka myśl – jak to dobrze, że moje pokolenie nie doświadczyło okropieństwa wojny…

Autor: Grzegorz Krykwiński
Facebook: @mojafotokronika

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Dodaj proszę swój komentarz!
Tutaj wpisz swoje imię