Historia „Żywego Trupa” z podziemi Fortu XIII „San Rideau” w Bolestraszycach

6
twierdza fort xiii w bolestraszycach san rideau
Fort XIII "San Rideau" w Bolestraszycac

Dziś przedstawimy Wam historię z dreszczykiem. Często eksploracyjny szlak prowadzi nas w miejsca tajemnicze, ciekawe i owiane legendami… Tak było również tym razem, gdy w czasie eksploracji potężnej twierdzy w Przemyślu znaleźliśmy się na terenie Fortu XIII „San Rideau” w Bolestraszycach. Oprócz walorów historycznych i eksploracyjnych tego miejsca ściągnęła nas tutaj niesamowita legenda! To opowieść o „Żywym Trupie” z podziemi fortu. Brzmi niesamowicie? Więc przedstawimy Wam tą historię.

Gdy zakończyła się I wojna światowa Przemyśl wrócił do niepodległej Polski, sama twierdza z powodu zniszczenia została przeznaczona do likwidacji. Niektóre forty przekazywano na magazyny dla potrzeb wojska, pozostałe miały zostać rozebrane. Do rozbiórki przeznaczony został również obiekt naszej wizyty- fort San Rideau. Podczas prac rozbiórkowych prowadzonych w 1923 roku, według opowieści, odnaleziono w zasypanej części fortu żywego jeńca rosyjskiego, któremu udało się przeżyć osiem lat w podziemiach…

W czasie prac związanych z rozbiórką pozostałości fortu robotnicy pracujący przy odgruzowywaniu jego wnętrz dotarli do masywnych stalowych drzwi, które nie zostały umieszczone na żadnych planach. Gdy wiedzeni ciekawością pracownicy wyważyli drzwi i dostali się do odciętych pomieszczeń im oczom ukazał się przerażający widok. Według domniemanej relacji jednej z osób która dokonała tego odkrycia w pomieszczeniu za drzwiami stała mara… okropna, upiorna, niemal nagi kościotrup obrośnięty masą splątanych siwych włosów, który na hałas reagował zatykaniem uszu i wydawał z siebie chrapliwe dźwięki. Przerażeni robotnicy natychmiast wezwali służby i o swoim mrocznym odkryciu powiadomili swoich przełożonych. Odnaleziony w podziemiach „Żywy Trup” został przewieziony do miejskiego szpitala, gdzie kilka godzin później zmarł. Kim był ten człowiek? Jaką przerażającą tajemnicę zabrał ze sobą do grobu? Śledczym przybyłym do fortu podobno udało się rozwiązać się tajemnicę dzięki przedmiotom, które odnaleźli w podziemiach. 

Śledztwo wykazało, że dostęp do pomieszczeń był możliwy tylko przez żelazne drzwi, które zostały zasypane w 1915 roku gdy obrońcy przed kapitulacją zdecydowali się wysadzić forty. Wewnątrz przebywało w tym czasie dwóch jeńców rosyjskich, o których prawdopodobnie zapomniano… Udało im się przeżyć tylko dlatego że zostali odcięci w części, w której znajdowały się zapasy oraz dostęp do wody pitnej.

Co stało się z drugim z więźniów? Po kliku latach beznadziejnej podziemnej niewoli prawdopodobnie popełnił samobójstwo zostawiając swojego kompana w niedoli kompletnie samego, jego szkielet został również odnaleziony w podziemiach. Według relacji jednego z robotników, w pomieszczeniu znaleziono miedzy innymi skrzynkę po konserwach, w której znajdował się nóż, ołówek i zeszyt, z którego wypadła fotografia młodej kobiety. Na jej odwrocie zachowało się kilka słów dedykacji w języku rosyjskim: strzeże Bóg i moja miłość (…) wszędzie z Tobą, zawsze Twoja – 25/VII 1914.

W zeszycie który okazał się pamiętnikiem uwięzionego pod ziemią mężczyzny odnaleziono informacje na temat pogrzebanych żywcem żołnierzy (obydwaj byli carskimi oficerami pojmanymi w czasie walk o twierdzę). Autor opisał dzień, w którym zostali żywcem pogrzebani w podziemiach twierdzy oraz przemyślenia, które towarzyszyły mu przez cały czas uwiezienia oraz sposoby na przeżycie w podziemnym grobowcu. Oficer, czas swojej niewoli odmierzał za pomocą własnoręcznie skonstruowanego „zegara” przelewającego wodę z beczki do kociołka. Rosjanin opisuje również załamanie psychiczne jego współwięźnia, oraz jego samobójstwo przez podcięcie sobie gardła za pomocą kawałka blachy. 

Czy ta niesamowita opowieść mogła być prawdziwa? Eksplorując ciemne zakamarki pozostałości fortu można poczuć że jest w niej ziarno prawdy… Jednak ta niesamowita i mroczna historia raczej na pewno jest tylko lokalną legendą.

W tym momencie fort jest ciekawym miejscem do eksploracji oraz świetnym plenerem do zrobienia ciekawych fotografii w malowniczych ruinach. Na koniec jeszcze jedna ciekawostka, na podstawie legendy o uwiezionym żołnierzu powstał film pod tytułem „Fort 13” warto go obejrzeć przed odwiedzinami fortu by jeszcze bardziej rozbudzić wyobraźnie.

Galeria i tekst: Małopolska Grupa Poszukiwawczo Historyczna

Najlepsze i najtańsze wykrywacze metalu na początek jak i dla profesjonalisty! Szukacie wykrywacza dla siebie? – koniecznie zapoznajcie się z ofertą naszego sklepu! ..i napiszcie do nas po rabat!

Pewne wykrywacze z najwyższej półki dla początkujących i zaawansowanych… do tego sprzęt do kopaniakoszulkiKUBKImonety i wiele innych – zapraszamy!

6 KOMENTARZE

  1. A więc były ciężkie masywne drzwi, ale, ale gdzie skrzynie?! Brak skrzyń nieco psuje tą opowieść. No, chyba że kogoś bardziej od skrzyń kręcą żywe trupy. Wtedy jest wielce OK, bo nic tak nie ożywia, jak żywy trup! No i był jeszcze nóż, a jak powszechnie wiadomo, nóż to najlepszy przyjaciel człowieka. Gdyby na ten przykład przyszło odeprzeć nagły atak nieprzyjaciela, albo walczyć o przetrwanie. Tak – nóż to poważna sprawa.

  2. Spróbujmy ustalić, jakie niezbędne elementy powinny znaleźć się we wzorcowej, eksploratorskiej opowieści. Moim zdaniem, fundamentalnym motywem zawsze będą skrzynie, oraz ciężarówki. Te zaś koniecznie należy odpowiednio przyprawić, czyli lecimy z odwiertami i odczytami, ciężkimi pancernymi drzwiami (to z Wołoszańskiego), alternatywnie – ciężkimi masywnymi drzwiami, a następnie z artefaktami, oraz oczywiście z dzielnymi eksploratorami. Jeżeli opowieść ma być w wersji filmowej, obowiązkowo powinna zaczynać się tzw. bombardowaniem, które przez co najmniej minutę rypie po uchu i wprowadza widza w nastrój grozy. Co jeszcze widzielibyście na tej liście? Jakie są wasze propozycje?

  3. Pieśń eksploratora detektorysty:

    Jeszcze ludzie nie widzieli,
    takich jak my tropicieli!
    Ty się bracie męcz i szarp,
    a my wytropimy skarb!

  4. Dla sprawnego eksploratorskiego przekazu niezbędny jest także autorytet (guru), oraz chór pochlebców. To jak zapewne wiadomo, najwygodniej jest realizować na YouTube. Guru najczęściej wyłoni się sam na bazie swych cech osobistych, czy też eksploratorskich osiągnięć, zaś chór pochlebców skutecznie uformują akolici guru. Któregoś dnia rzekną – „Nie pchajcie się tu z dziwnymi komentarzami, bo zostaną, rzecz jasna natychmiast usunięte. Nie potrzebujemy tu ludzi którzy się nudzą!” No i już wszystko staje się jasne. Tutaj my, uśmiechnięci, rozbawieni, pełni pasji i chęci do ich realizowania, a tam ty, marny, znudzony życiem, smutny żuczek. Zaś chór pochlebców w tym samym czasie nadaje, jak w amerykańskim filmie – „Dobra robota chłopaki”, „Dobrą robotę robicie” itd. w tym stylu. Ten mechanizm oczywiście funkcjonuje sprawnie i dość długo, niezbędne jednak, zwłaszcza po upływie dłuższego czasu, są spektakularne, tzw. mocne momenty.

  5. Istotnym problemem w poszukiwaniu skarbów jest brak skarbów. Ileż i jak długo można wyciągać jakieś tam pierdoły w rodzaju kawałka przeżartej rdzą blachy, czy kawałka kabla? Wszak widz może być tym znudzony, a już z pewnością nie pociągnie za długo przy naszej opowieści. Potrzebny zatem, wręcz niezbędny będzie jakiś mocny moment, skarb, artefakt, czy jak go tam zwał. I tu oczywiście możemy zdać się na przypadek, na szczęśliwy traf, ale też możemy nieco pomóc szczęściu. Pierwsza metoda to fałszywka, podróbka. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, bowiem fałszowanie zabytków ma bardzo długą historię. Druga, to przeniesienie skarbu z innej rzeczywistości do tej, którą akurat od dłuższego czasu pracowicie opisujemy. Mniej brutalna forma tej samej metody, to ujawnienie skarbu, artefaktu nie w kolejności chronologicznej znalezisk, tylko ujawnienie go w odpowiednim czasie naszych działań. Wtedy, gdy jest to najbardziej potrzebne dramaturgii naszej opowieści.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Dodaj proszę swój komentarz!
Tutaj wpisz swoje imię