Poszukiwacze odkryli zapomniany cmentarz z I Wojny Światowej

4
Zapomniany I wojenny cmentarz wojskowy w Królewicach

Świętokrzyska Grupa Eksploracyjna zrzeszająca detektorystów znalazła zapomniany przez wszystkich cmentarz z I Wojny Światowej w Królewicach koło Sulisławic w woj. świętokrzyskim. Obecnie podjęto próbę identyfikacji pochowanych w mogiłach żołnierzy.

Historia ta zaczęła się jak często bywa w takiej sytuacji od przekazu ustnego. Poszukiwacze z Świętokrzyskiej Grupy Eksploracyjnej otrzymali informację od sołtysa wsi Wiązownica-Kolonia Jacka Piwowarskiego. To właśnie jemu informacje o istniejącym kiedyś cmentarzu wojennym przekazać mieli dziadkowie.

Cmentarz wydarty z gąszczu

Wspomniany sołtys pomógł pasjonatom skontaktować się z sołtyską wsi Królewice, która następnie pomogła w zlokalizowaniu miejsca gdzie cmentarz powinien się teoretycznie znajdować. Jak się okazało teren jest obecnie prywatny. Po skontaktowaniu się z właścicielem potwierdził on, że jego przodkowie meli wspominać o krzyżach które stały dawniej na tym terenie. Okazał się on na tyle wyrozumiały i świadomy że bez problemu zgodził się poszukiwaczom na uporządkowanie tego terenu i przeprowadzenie na nim wstępnych nieinwazyjnych badań. Członkowie Świętokrzyskiej grupy przez kilka dni w formie wolontariatu porządkowali teren, wycinając z niego wszystkie zarośla, a po powrocie do domu szukali informacji na temat tej mogiły.

Podjęto w tym celu kontakt z historykiem i znawcą działań wojskowych z okresu I Wojny Światowej w Świętokrzyskim panem Markiem Lisem. Potwierdził on, że w dokumentach z tamtych czasów taki cmentarz wojenny istniał, oraz że nie ma informacji jako by pochowani tam mieli być ekshumowani i przeniesieni na inny cmentarz.

Detektoryści nie ustając w swoim śledztwie skontaktowali się z kolejnym lokalnym historykiem i ustalili kilka faktów na temat tego cmentarza.

– W 1915 roku byli tutaj chowani żołnierze z armii austro-węgierskiej. Piętnastu z nich leży w mogile zbiorowej, były też pojedyncze mogiły oficerskie, jeden grób zbiorowy żołnierzy armii carskiej i jeden pochówek oficera armii rosyjskiej. W latach 20 ubiegłego wieku cmentarz ten figuruje w polskich aktach, a dekadę później ślad po nim w dokumentach ginie. Stąd przypuszczenia, że mógł się on znaleźć na liście nekropolii, wojennych które w latach 20 i 30 ekshumowano a szczątki poległych żołnierzy pochowano na cmentarzu w Koprzywnicy, na którym wyznaczono kwaterę wojenną. Jednak skoro członkowie grupy dotarli do informacji, że cmentarz istniał jeszcze po latach 30-tych ubiegłego wieku to warto zbadać sprawę do końca i ustalić czy poległych żołnierzy ekshumowano czy też nadal spoczywają w miejscu pierwszego pochówku. Jest to niewątpliwie ciekawostka historyczna – opowiada Marek Lis, autor licznych książek i publikacji historycznych.

Teren uprzątnięty, informacje pozyskane – pora na badania!

Kolejnym krokiem który planują eksploratorzy ma być nieinwazyjne przebadanie terenu georadarem, pozwalające określić anomalie w ziemi. Dzięki temu będzie można określić granice cmentarza, ustalić gdzie są dokładnie mogiły i ile ich jest.

– Aktualna trudna sytuacja spowodowana pandemią utrudnia podjęcie kolejnych kroków. Chcemy najpierw przebadać teren za pomocą georadaru, to pozwoli ustalić czy dobrze wytypowaliśmy miejsce usytuowania cmentarza oraz to czy przeprowadzono ekshumację ciał. Jeśli badanie potwierdzi, że tutaj byli pochowani żołnierze walczący na froncie I wojny światowej, będziemy chcieli ogrodzić to miejsce i upamiętnić stosowną tablicą. Naszym celem jest ustalenie nazwisk tych żołnierzy którzy spoczęli na tym cmentarzu. Kilkanaście nazwisk już udało się ustalić, szczególnie poległych z armii austro-węgierskiej. Badania i kwerenda trwają nadal. Chcemy wykonać tablicę z nazwiskami żołnierzy, których tutaj pochowano, aby utrwalić historię tego miejsca i tych, którzy tutaj spoczęli – dodaje Sebastian Grabowiec, prezes Świętokrzyskiej Grupy Eksploracyjnej.

Zgodnie z przekazanymi informacjami grupa eksploracyjna wspólnie z sołtysem Jackiem Piwowarskim skierowała zapytanie do Ambasady Austrii o zgodę na przeprowadzenie dalszych badań, jednak wciąż oczekują odpowiedzi.

– Jesteśmy grupą działająca zgodnie z prawem i żadne badania bez stosownych pozwoleń nie wchodzą w grę. Gdyby się okazało, że groby nie były ekshumowane, każdy kolejny krok w badaniach będzie podejmowany ze zgodą konserwatora zabytków i odpowiednimi władzami – dodaje Sebastian Grabowiec, prezes grupy.

Wojenne archiwa dają odpowiedzi

Pierwszowojenny cmentarz w Królewicach wiąże się ściśle z działaniami na froncie armii Austro-Węgierskiej i Rosyjskiej, które w maju i czerwcu 1915 roku w rejonie Opatowa prowadziły intensywne walki.

– W wyniku ofensywy wojsk austriackich Rosjanie chcieli umocnić linię obrony w okolicach Opatowa i Klimontowa. Dość zaciekłe walki toczyły się w tym rejonie pomiędzy połową maja a 20-23 czerwca 1915 r. nazwano je bitwą pod Opatowem. Podczas tych działań linia frontu zmieniała się dość często i przebiegała na linii Baćkowice-Opatów-Klimontów-Konary-Koprzywnica. Armia Austro-węgierska była w natarciu, a Rosjanie wycofywali się tworząc co jakiś czas linię obronną – opowiada historyk Marek Lis.

W Królewicach utworzony został lazaret (szpital polowy), dla żołnierzy z 46 dywizji piechoty austriackiej Landwery(wojsk terytorialnych), które walczyły właśnie na tym odcinku frontu z armią carską.

– Lazaretem nazywano szpital polowy, którego fachowa nazwa brzmiała Dywizyjny Zakład Sanitarny. Zwożono tutaj rannych walczących na okolicznym froncie z przełomu maja i czerwca – dodaje M. Lis.

Śmiertelność w takich lazaretach była naprawdę duża, głównie zajmowały się one opatrywaniem ran i udzieleniem pierwszej pomocy. Dopiero gdy zachodziła potrzeba żołnierze byli przewożeni do szpitala poza linię frontu, jednak do tego żołnierz musiał przeżyć.

– Dokumenty z czeskich archiwów, do których dotarłem podają przyczynę śmierci pochowanych w Królewicach: postrzał w głowę, postrzał w klatkę piersiową, postrzał w brzuch. To były rany, które było trudno zaopatrzyć w prowizorycznym szpitalu polowym. Stąd wielu rannych umierało i było chowanych w tworzonych cmentarzach polowych – dodaje historyk.

W sprawie zapomnianego cmentarza sporo informacji przyniosła kwerenda, którą historyk niegdyś przeprowadzał w czeskich archiwach wojskowych. Szukając informacji na temat działań z I Wojny Światowej na terenie opatowsko-klimontowsko-sandomierskim, pozwoliła zidentyfikować kilku poległych żołnierzy, którzy zostali pochowani na cmentarzu w Królewicach.

– Ustaliłem na podstawie czeskich archiwów personalia 13 pochowanych na tym cmentarzu. Byli to żołnierze 15 pułku, 46 Dywizji Landwery, z pochodzenia byli Czechami, pochodzącymi z okolic Opawy tuż przy obecnej granicy z Polską. Z kart zgonu możemy ustalić że wszyscy ci żołnierze byli wyznania rzymsko-katolickiego, cześć z nich była w przedziale wiekowym 20-23 lata, ale pośród poległych było także kilku starszych po 30-tym roku życia. Kilku z nich było żonatych, jednak większość była stanu wolnego czyli kawalerowie. Możemy poznać ich zawody jakie wykonywali przed wcieleniem do wojska: kowal, woźnica, pomocnik gospodarza, robotnik, sekretarz osobisty, który w wojsku był w randze oficera. Nazywał się Wiktor Newratil, był porucznikiem rezerwy powołanym do wojska na czas wojny i pełnił funkcję sekretarza. Bardzo interesujący jest zapis obecności przy żołnierskich pogrzebach księdza, był nim niejaki Karl Sieprawski, kapelan 46 dywizji Landwery – opowiada historyk.

Mamy nadzieję że już wkrótce dzięki pracy i staraniom Świętokrzyskiej Grupy Eksploracyjnej uda się wyjaśnić tą historyczną ciekawostkę. Trzeba przede wszystkim ustalić precyzyjnie umiejscowienie cmentarza oraz stwierdzić czy był on ekshumowany w latach 30-tych przed II Wojną Światową czy jednak nie. Jak podsumował całą akcję historyk pan Marek Lis – Każde takie działanie wnosi bardzo wiele w wyjaśnienie może i małych elementów historycznych, jednak, które składają się na ogólny obraz badań historycznych i naszą wiedzę o lokalnej historii.

Członkowie Świętokrzyskiej Grupy Eksploracyjnej wspólnie z historykiem Markiem Lisem

Będziemy Was na bieżąco informować o kolejach losu tego zapomnianego cmentarza oraz pracach prowadzonych tam przez Świętokrzyską Grupę Eksploracyjną.

Najlepsze i najtańsze wykrywacze metalu na początek jak i dla profesjonalisty! Szukacie wykrywacza dla siebie? – koniecznie zapoznajcie się z ofertą naszego sklepu! ..i napiszcie do nas po rabat!

Pewne wykrywacze z najwyższej półki dla początkujących i zaawansowanych… do tego sprzęt do kopaniakoszulkiKUBKImonety i wiele innych – zapraszamy!

4 KOMENTARZE

  1. Nie ma to jak komplikować sobie życie.
    Wydziału Grobów Wojennych Wiedeńskiego Ministerstwa Wojny, utworzony 3 listopada 1915 roku odpowiedzialny za budowę cmentarzy wojennych. Pełne archiwa wszelkich cmentarzy są zdaje się w Wiedniu i bez kłopotu można się do nich dostać.

  2. Magoo. Niby tak, ale… w Wiedniu może być komplet dokumentacji, a może nie być nic. Część dokumentacji WGW przejęły polskie urzędy wojewódzkie, czyli lepsze materiały mogą mieć Kielce niż Wiedeń. Taka prawda…

  3. W okolicy Stargardu jest cała masa zapomnianych cmentarzy gdzie płyty nagrobkowe leżą po krzakach czy wkopane w ziemię. Dziwne że nikt nie przeniósł tego lub choćby nie oznaczył.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Dodaj proszę swój komentarz!
Tutaj wpisz swoje imię