78 lat temu z kuchni niemieckiego obozu Auschwitz zbiegło siedmiu więźniów (FILM)

1
Brama niemieckiego obozu KL Auschwitz
Brama niemieckiego obozu KL Auschwitz fot. Bibi595 (CC BY-SA 3.0), via Wikimedia Commons

Dokładnie 78 lat temu 27 lutego 1943 roku o wieczornej porze zbiegło z KL Auschwitz 7 więźniów-Polaków, zatrudnionych w Kuchni SS, byli to: Kazimierz Albin (nr 118), Tadeusz Klus (nr 416), Adam Klus (nr 419), Bronisław Staszkiewicz (nr 1225), Franciszek Roman (nr 5770), Włodzimierz Turczyniak (nr 5829) i Roman Lechner (nr 3505).

Budynek kuchni SS w oryginale nosił nazwę „Kameradschaftscheim der Waffen SS KL Auschwitz„. Wiemy, że około godziny 19:00 już po zejściu wartowników z dużego łańcucha strażników pilnującego więźniów obozu w dzień, piątka więźniów tj. bracia Klusowie, Lechner, Staszkiewicz i Turczyniak podjęła ucieczkę. Podczas przerwy zbiegowie zeszli do magazynu w podziemiach, zabrali ze sobą cywilne ubrania, wyciągnęli kratę z okienka i wyszli na zewnątrz. Schodzących do piwnicy zauważył Franciszek Roman, który natychmiast powiadomił o tym Kazimierza Albina. Obaj także dyskretnie przebrali się w cywilne kombinezony, weszli do pustej piwnicy i w ślad za kolegami wyszli przez okienko wcześniej pozbawione krat.

Dwóch więźniów dotarło do pustego wówczas posterunku dużego łańcucha straży, przekroczyli drogę Oświęcim – Brzeszcze (dziś to droga nr 933), następnie przeszli w bród Sołę i przebiegli drogę Oświęcim – Kęty znajdującą się po drugiej stronie rzeki. W czasie przeprawy (ok. 20 minut po rozpoczęciu ucieczki) zawyła syrena alarmowa i po chwili na obu drogach pojawiły się samochody oddziału alarmowego. Zbiegowie zdołali jednak ujść obławie i w ciągu nocy dojść do bezpiecznych schronień. Jeden z nich Franciszek Roman przedostał się wkrótce do Krakowa, gdzie zdobył fałszywe dokumenty. Następne wstąpił do oddziału partyzanckiego AK, w którym walczył aż do zajęcia tych terenów przez armię sowiecką.

Pięciu pierwszych uciekinierów pod osłoną nocy doszło w pobliże granicy z Generalnym Gubernatorstwem. Tam we wsi Tomice znaleźli schronienie u jednego z gospodarzy, który wskazał im później drogę do granicy. Po jej przekroczeniu maszerowali na wschód, znajdując ostatecznie schronienie na Rzeszowszczyźnie. Turczyniak, Staszkiewicz i Lechner zaangażowali się w działalność konspiracyjną. Wiosną 1944 r. trzeci z nich został zastrzelony przez niemieckich żandarmów, gdy w trakcie aresztowania podjął próbę ucieczki. Pozostali również doczekali nadejścia żołnierzy Armii Czerwonej.

Drewniany budynek obozowej kuchni i kantyny niemieckiego SS, został wzniesiony na przełomie 1941 i 1942 r. przymusową, niewolniczą pracą więźniów Auschwitz. Prace zaczęto na jesieni 1941, a zakończono końcem marca 1942 roku. Obiekt, istniejący do dziś, znajdował się poza drutami obozowymi. Budynek stoi 450 metrów w linii prostej od historycznej głównej bramy obozowej „Arbeit macht frei”, dziś to ulica M. Kolbego 2. Dziś budynek jest pod opieką Fundacji Pobliskie Miejsca Pamięci Auschwitz-Birkenau. Zachował się w zasadzie w pełni oryginalnym stanie ale w bardzo złym stanie technicznym, nigdy nie był poddawany żadnym zabiegom konserwatorskim. Wymaga natychmiastowej konserwacji i renowacji, cały czas trwa zbiórka środków na jego uratowanie.

Kameradschaftscheim der Waffen SS KL Auschwitz fot. Fundacja Pobliskie Miejsca Pamięci

Jest to jedyny tak duży budynek w Europie po systemie niemieckich nazistowskich obozów koncentracyjnych i zagłady, to 18 tys metrów sześciennych kubatury w pełni oryginalnego i nierozerwalnie związanego z Holokaustem i martyrologią więźniów obozu KL Auschwitz-Birkenau budynku.

Film opowiadający nieznaną historię dot. ucieczki z niemieckiego obozu

EDC czyli Ekwipunek Dźwigany Codziennie… najlepiej mieć sprawdzony i niezawodny! Zapraszamy do zapoznania się z ofertą odzieży, wyposażenia i akcesoriów na naszym sklepie!

Pewne wykrywacze z najwyższej półki dla początkujących i zaawansowanych… do tego sprzęt do kopaniakoszulkiKUBKImonety i wiele innych – zapraszamy!


1 KOMENTARZ

  1. Bardzo ciekawy artykuł, jestem pełna podziwu dla odwagi tych ludzi, fajnie że sie im udało, kiedyś słuchałam wywiadu z panem Kazimierzem gdzie opowiadał o całej akcji. Gorąco polecam poszukać i posłuchać

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Dodaj proszę swój komentarz!
Tutaj wpisz swoje imię