Monety blisko 20 władców w skarbie z Karpackiej Troi (GALERIA)

6
Skarb z Trzcinicy fot. Jan Gancarski, Skansen Archeologiczny „Karpacka Troja”

Trzcinica to niewielka wioska pod Jasłem na Podkarpaciu, dawniej jednak to tutaj tętniło życie rodzimych Słowian. O osadzie nazwanej obecnie „Karpacką Troją” mówiło się od dawna – jednak dopiero badania w ostatnich latach odkryły najstarszą z dotąd znanych osad obronnych w Polsce. Znajdując przy okazji blisko 160 tys. zabytków, w tym wyjątkowy skarb srebra „księcia z Trzcinicy”.

Właśnie ten wspomniany skarb jak i podstawowe informacje na temat historii grodu w Trzcinicy chciałbym Wam przybliżyć. Jak już wspomniałem o osadzie pod Trzcinicą lokalni mieszkańcy mówili od dawna – nazywali to miejsce „Wałami Królewskimi”. Osadnictwo na tym terenie ma swoje początki w epoce brązu i trwało z przerwą aż do wczesnego średniowiecza. Dzięki badaniom terenu osady potwierdzono również pierwsze ślady oddziaływania cywilizacji anatolijsko-bałkańskiej na współczesne tereny ziem polskich. Obecność tych kultur stwierdzono także w kilku innych miejscach na Podkarpaciu, m.in. w Wietrznie, Krośnie i Sanoku, z najsilniejszym ośrodkiem po północnej stronie Beskidu Niskiego utworzonym właśnie w Trzcinicy.

Ważną rolę przy budowie założeń osadniczych pełniły naturalne wzniesienia i przeszkody terenowe, aż z trzech stron teren ten chroniony był stromym zboczem. Do tych naturalnych obronnych ukształtowań, założyciele osady dołożyli wały, a następnie obwarowanie z dębowych belek. Trzcinicki gródek zajmował wówczas niewielką powierzchnię około 56-60 arów i był jednym z najstarszych tak silnie ufortyfikowanych grodów na naszych ziemiach.

Jak wspomniałem wszystko zaczęło się w epoce brązu ok. 4100 lat temu. Pierwsi mieszkańcy Trzcinicy pozostawili po sobie blisko 30 tys. zabytków. Wielu osobom może wydawać się że tamci ludzie byli całkiem prymitywni – było by to bardzo mylne. Ludność ta była jedną z lepiej rozwiniętych na naszych terenach w tamtym okresie. Pozostawili po sobie nie tylko sporo pospolitych przedmiotów jak ceramiczne naczynia, ale też ślady sztuki w postaci m.in. glinianych figurek zwierząt dzikich i hodowlanych oraz gliniane koła miniaturowych wozów. Wśród tych znalezisk znacznie wyróżnia się też gliniana głowa idola z wielkimi uszami. Kojarzy się ona ze stylistyką plastyki figuralnej basenu Morza Śródziemnego. Jak podejrzewają naukowcy, przedmiot ten był prawdopodobnie importem z terenu Bałkanów.

Kilkaset lat później dokładniej ok. 1650-1600 roku p.n.e. dochodzi w osadzie do znacznych zmian kulturowych. Przybywa do niej z południa zakarpacka ludność kultury Otomani-Füzesabony, która zapewne miała sporo do zaoferowania mieszkańcom Trzcinicy gdyż charakteryzowała się wysokim poziomem rozwoju cywilizacyjnego. Jak twierdzą naukowcy w sposób pokojowy zasymilowała się z dotychczasowymi mieszkańcami, świadczyć ma o tym brak śladów walki oraz jednocześnie kontynuację wielu wyrobów charakterystycznych dla obu kultur. Poskutkowało to znaczącą rozbudową osady i wzmocnieniem fortyfikacji.

Kultura Otomani-Füzesabony której przedstawiciele budowali na terenie Słowacji, Węgier i Rumunii ogromne kompleksy osadnicze, mieli znacznie rozwinęła metalurgię z brązu i złota oraz ważny dla rozwoju handel dalekosiężny. W początkach epoki brązu była łącznikiem między światem anatolijsko-bałkańskim, a obszarem Morza Bałtyckiego. Na terenie „Karpackiej Troi” pozostawiła po sobie blisko 90 tys. charakterystycznych dla niej zabytków. W trakcie wykopalisk odkryto m.in. wyroby z brązu jak; czekan, siekierkę, dłuta, szpile, sztylet czy też ozdoby kobiece jak np. zausznicę. Trzcinica jest najlepszym przykładem ich osadnictwa na terenach naszego kraju.

Z nieznanych powodów ok. 1350 roku p.n.e. osada na bardzo długo zostaje opuszczona. Znaleziono co prawda ślady pożaru, jednak nie są znane jego przyczyny. Przez cały ten czas w miejscu dawnego grodu nic się nie działo. Dzięki temu doskonale zachowały się układy stratygraficzne i resztki poprzednich obwarowań. Następnie dopiero w drugiej połowie VIII wieku n.e., więc po blisko 2 tys. lat, w dolinie rzeki Ropy(nazwa ta pochodzić ma podobno od Celtów) ponownie pojawiają się ludzie. Zapewne świetnie usytuowany teren dawniej osady wydał im się idealnym miejscem na gród. Badanie dendrochronologiczne pozwoliło dość dokładnie wydatować rok 770-780 na lata kiedy to miało miejsce.

Makieta z rekonstrukcją osady w Trzcinicy

Gród który na podwalinach dawnej osady wybudowali Słowianie, był dużo większy niż poprzedni z epoki brązu. Wybudowali oni dwa kolejne podgrodzia, dzięki czemu stworzyli świetnie ufortyfikowaną osadę o powierzchni 3 hektarów – czyli o 1/3 większą niż poprzednicy. Był to tym samym jeden z pierwszych słowiańskich obiektów obronnych w Polsce, który dotychczas odkryto i przebadano. Drewniano-ziemne wały miały łączną długość 1250 metrów, do ich budowy zużyto 25 tys. metrów sześciennych budulca, w tym 5-6 tys. metrów sześciennych samych dębowych belek. Fortyfikacja została uzupełniona dodatkowo o fosy.

Jak twierdzą naukowcy w grodzie nie mieszkało jednak zbyt wielu ludzi, gdyż w trakcie prowadzonych badań odkryto stosunkowo niewiele zabytków z wczesnego średniowiecza. Jak uważa archeolog i dyrektor powstałego na miejscu osady skansenu Jan Gancarski – gród był zapewne siedzibą jakiegoś lokalnego księcia, to właśnie jemu przypisuje się odkryty w trakcie badań skarb srebra i złota o wadzę bagatela 1364 gramów.

Skarb odkryty w Trzcinicy składa się z 550 artefaktów i jest wyjątkowy pod wieloma względami, chyba najbardziej interesującym jego elementem śmiało można nazwać srebrne okucie pochwy miecza(tzw. trzewik) datowane na X wiek. Jest to jedyny taki zabytek odkryty na naszych terenach, jego waga wynosi 79 gramów. Na całym świecie istnieją jeszcze tylko 4 takie, a jedno z takich okuć zostało znalezione w grobie książęcym w Cerkwi Dziesięcinnej w Kijowie na Ukrainie. Pozostałe znajdują się na Litwie, w Łotwie oraz Estonii. Specjaliści twierdzą że jest to wyrób rzemieślnika z plemienia Liwów – Finów Zachodnich. Wszystkie przedmioty w skarbie są dość chronologicznie zwarte, wydatowane zostały na 980-1020 rok. Sam gród zgodnie z przypuszczeniami badaczy został zniszczony w wyniku wewnętrznych zaburzeń na terenie Polski w latach 1034-1039.

Znaleziono następnie; 42 srebrne „placki” ważące 140 gramów, spełniających rolę płacideł, 279 siekańców srebrnych o wadze 1021 gramów i złota kulka, 44 ozdoby (paciorki, zausznice) ważące 29 gramów i ich kawałki w tym złota lunula. Część monetarna skarbu odkrytego na grodzisku w Trzcinicy składa się z 46 monet całych i 137 fragmentów monet, ważących w sumie 88,9 gramów. Dla ciekawskich dodam że wyroby ze złota ważą zaledwie 3,925 gramów złota. Zabytki w większości znajdowały się w niecce, a reszta była rozrzucona na terenie o powierzchni 50 metrów kw.

Wracając do monet – to właśnie dzięki nim skarb można tak dokładnie wydatować, wszystkie pochodzą z lat 980-1020. Najliczniejszą grupą wśród nich są numizmaty niemieckie, znaleziono jednak również monety z Italii, Arabii czy Anglii. W okresie panowania Mieszka I prawdopodobnie na ziemiach polskich nie bito rodzimych monet. Wówczas używano obcej waluty, początkowo arabskich dirhemów, a następnie gdy pod koniec lat 50-ych X w. napływ arabskiej monety ze wschodu zaczął się załamywać, Piastowie zaczęli wykorzystywać monetę zachodnioeuropejską: niemiecką, bizantyjską, angielską, czeską, czy włoską. Jednak to właśnie na tych angielskich chciał bym się skupić.

Wśród monet ze skarbu z Trzcinicy, znajduje się 14 egzemplarzy pensów i fragmentów pensów króla Anglii Ethelreda II oraz ich naśladownictw. Za czasów panowania Ethelreda II mennictwo przeżywało rozkwit. Mennice w całym Królestwie biły monety o podobnym wyglądzie. Awers przedstawiał wizerunek króla, jego imię i tytuł, natomiast na rewersie widniał tzw. długi krzyż, opatrzony nazwą mennicy.
Ethelred II zwany także bezradnym, był królem Anglii w latach 978 – 1013 i 1014 – 1016. Za czasów jego panowania Anglia padła ofiarą licznych najazdów wikingów z Danii i Norwegii. Nie potrafiąc zorganizować skutecznego oporu, władca zdecydował się wypłacić okup tzw. Danegeld (złoto dla Dunów) co jeszcze bardziej zachęciło najeźdźców do dalszej grabieży. Nie powiodła się również próba pokonania wikingów na morzu.

Nieudolne rządy, intrygi i nie kompetencja urzędników dworskich tylko pogłębiały chaos w królestwie. Brzemienny w skutkach okazał się nakaz wybicia duńskich osadników w całej Anglii, wydany przez króla Ethelreda II, a znany jako masakra w dniu św. Brykcjusza. Wywołało to odwet króla Dani i Norwegii Swena Widłobrodego, który w następnych latach kilkukrotnie najeżdżał Anglię, ostatecznie podbijając ją. Po ucieczce Ethelreda II do Normandii, 25 grudnia 1013 koronował się na króla. Po śmierci Swena Ethelred powrócił znów na tron. Umarł 23 kwietnia 1016 w oblężonym przez wikingów Londynie, a niedługo potem kraj wpadł w ręce Knuta Wielkiego, syna Swena Widłobrodego. Ethelred II został pochowany w katedrze Old St Paul w Londynie. Grób i jego pomnik zostały zniszczone wraz z katedrą w wielkim pożarze Londynu w 1666 roku.

Pozostałe numizmaty to: Denary typu Otto-Adelajda, denar krzyżowy z Magdeburga, Ratyzbona i Henryk V oraz Henryk II, denar z Moguncji, denar z Niderlandów wschodnich, denar z Zurychu, Augsburg i denary bp Liutolfa oraz Henryka II, Dortmund i Otto III oraz Henryk II, denar Bernnarda I z Dinburgu, Kolonia i Otto III, denar biskupów Mognucckich z Erfurtu, Andemach i Teodorczyk, Quedilnburg i denar typu Otto-Adelajda, denar z Strasburga bp Widerolda, denar z Wormacji, Würzburg i denar Otto III, denar z Esslingen Henryka II, denary krzyżowe z Saksonii, denar z północnych Włoch, fragmenty denarów z Czech oraz fragmenty dirhema z Kalifatów Arabskich.

Jak wspomniałem na wstępie o „Królewskich Wałach” już dawno było głośno – te ogromne nasypy do dziś w niektórych miejscach osiągają 10 metrów wysokości. Istnieje oczywiście też wiele legend związanych z tym miejscem np. o podziemnych lochach prowadzących stąd do Biecza oraz o żelaznej bramie czy wizycie królowej Jadwigi. Dawniej również nie brakowało tam znalezisk. W 1812 roku Gazeta Lwowska napisała, że w Trzcinicy znaleziono trzy metalowe bożyszcza pogańskie wysokości około 10 cm. Miały one podobno trafić do gabinetu osobliwości księżnej Jabłonowskiej. Niestety kilka lat później całą jej kolekcję strawił pożar.

W tekście przedstawiłem Wam tylko wycinek tego co udało się znaleźć w Trzcinicy. Obecnie stworzony jest na miejscu świetny skansen archeologiczny połączony z kompleksem muzealnym. Jest on cały czas rozbudowywany jednak już teraz imponuje nakładem pracy który został w niego włożony aby zrekonstruować dawny gród, nazywany dziś „Karpacką Troją”. Szczególnym takim momentem kiedy warto się tam wybrać jest coroczny festiwal archeologiczny organizowany na terenie skansenu – inscenizacje walki, wielka bitwa, turnieje(w których główną nagrodą jest replika srebrnego trzewika), pokazy mające na celu przybliżyć żywot dawnych mieszkańców grodu w tym m.in. pokaz dawnego odlewania przedmiotów z brązu i wiele więcej. Musicie sami koniecznie wybrać się w mający wiele do zaoferowania Beskid Niski i odwiedzić to niezwykłe miejsce.

Zarówno moneta jak i skarb zostały opublikowane w artykule autorstwa J. Gancarski, R. Fedyk „Skarb wczesnośredniowieczny z grodziska Wały Królewskie z Trzcinicy, pow. Jasło” [w:] Jan Gancarski (red.) Wczesne średniowiecze w Karpatach polskich, Krosno 2006. Tekst na temat angielskiej monety – Gabriela Kucharska i Michał Przybycień.

Najlepsze i najtańsze wykrywacze metalu na początek jak i dla profesjonalisty! Szukacie wykrywacza dla siebie? – koniecznie zapoznajcie się z ofertą naszego sklepu! ..i napiszcie do nas po rabat!

Pewne wykrywacze z najwyższej półki dla początkujących i zaawansowanych… do tego sprzęt do kopaniakoszulkiKUBKImonety i wiele innych – zapraszamy!

6 KOMENTARZE

    • Wyprawę Kanuta (Knuta) Wielkiego na Wyspy Brytyjskie wsparł flotyllą setek okrętów Bolesław Chrobry. Był to efekt koligacji i rodzinnych związków Piastów z władcami skandynawskimi. Kanut był bodajże siostrzeńcem Chrobrego.

  1. Ten idol z uszami Urbana to przecież Plastuś z bajki „Plastusiowy pamiętnik”. Widocznie ktoś zrobił figurkę dla dziecka.
    II-ga sprawa. Skąd wiadomo, że tam była rozwinięta metalurgia jeśli nie znaleziono elektrycznych gitar? Hippisi też długie włosy mieli, a Pierdolnięcia metalowego nic u nich nie było! Nie każdy z długimi włosami jest metalem i nie należy takich wniosków po tych biednych ludziach wyciągać mimo, że na zdjęciach w artykule mają

    • Nie, wspomniałem że po przybyciu przedstawicieli kultury Otomani-Füzesabony, nastąpiła znaczna rozbudowa osady i fortyfikacji. Nie dodałem tego jednak można to łatwo też samemu wyliczyć że gród po asymilacji z nimi rozrósł się do rozmiaru 2 hektarów.

  2. Nasi historycy często pomijają fakt pokrewieństwa Piastów ale i Jagiellonów z innymi rodami panującymi w Europie. Być może dla naukowców jest to oczywiste, ale nie dla większości społeczeństwa, nawet tej części, która z własnej woli historią się interesuje i historię lubi. Kiedy już wiemy kim był Mieszko I dla widłobrodego i Kanuta, to zupełnie inny jest odbiór tej części historii przedstawionej w tym artykule i nie tylko.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Dodaj proszę swój komentarz!
Tutaj wpisz swoje imię