Poszukiwacze odkrywają losy poległych żołnierzy w Bieszczadach (GALERIA)

0
poszukiwacze Baligród Bieszczady Manyłowa
Poszukiwacze kolejny raz podążają tropem krwawej bitwy w Bieszczadach

„Śladem Bieszczadzkich Lwów Operacja Manyłowa 1915” – pod tym tytułem tydzień temu odbyła się już II edycja międzynarodowych badań zorganizowanych przez poszukiwaczy z SEH „Galicja”. Koniecznie sprawdźcie jak to wyglądało w tym roku i co z tego wszystkiego powstanie.

To już kolejna edycja badań detektorystów w Bieszczadach, pierwsza pod tytułem „Galicja śladem bieszczadzkich lwów – operacja Manyłowa 1915” odbyła się blisko rok temu. Była ona pokłosiem Międzynarodowej Konferencji Naukowej „Zimowa Wojna w Bieszczadach 1914-1915 śladami Bieszczadzkich Lwów”, która odbyła się w marcu ubiegłego roku w Cisnej. W trakcie odbytej konferencji przekazano wiele istotnych informacji znanych z polskich źródeł, jak również nieznanych do tej pory, pochodzących ze źródeł rosyjskich, ukraińskich czy też węgierskich. Całość konferencji skupiona była na Bieszczadach ze szczególnym uwzględnieniem masywu Manyłowa (Manilowa).

Ponad 100 poszukiwaczy z całej polski oraz z zagranicy na zaproszenie Stowarzyszenia Eksploracyjno-Historycznego „Galicja”, poszukiwało śladów i pozostałości po jednej z najbardziej krwawych i zaciętych bitew I Wojny Światowej. Bitwy tak zaciętej że jej szale Przechylić miało dopiero wysadzenie szczytu a z nim carskich jednostek, przez jednostki oddziału saperskiego żołnierzy austro-węgier, okopów obsadzonej przez wojska rosyjskie szczytu góry Manyłowa (Łysy Wierch). W poszukiwaniach podobnie jak poprzednio wzięli udział Olaf Popkiewicz i Sebastian Witkowski – prowadzący program telewizyjny Poszukiwacze Historii, którzy nagrywali dla Was nowy odcinek…

Po teorii przyszedł więc czas na praktykę – pasjonaci ruszyli w teren, a teraz kontynuowali bardzo owocną akcję zamieniając to w coś więcej! Galicja wspólnie z Nadleśnictwem Baligród zagospodarowała przestrzeń leśną, przygotowując ją pod cmentarz. Jest on niezbędny ze względu na leżące na powierzchni szczątki, które na skalistych zboczach po ustąpieniu wielkich śniegów i walk w górach po dzień dzisiejsze są nimi usłane. Dodatkowo na wspomnianym cmentarzu zostaną pochowani wszyscy polegli których odkryto w trakcie badań.

Miejsce przeznaczone na cmentarz

Detektoryści kolejny raz więc postawili sobie za cel odkrycie nieujawnionych do dzisiaj miejsc pochówków poległych tam żołnierzy, jak również odnalezienie przedmiotów związanych z pobytem i walkami żołnierzy wszystkich stacjonujących tam armii. W tym roku jednak ze względu na dużą ilość odkrywanych szczątków poległych na szczycie – został on wyłączony z badań.

Znalezione artefakty po zakończeniu konserwacji i opracowaniu przez archeologa zostaną przekazane do Izby Muzealnej w Baligrodzie, która powstanie już wkrótce. Będą one trwałym świadectwem toczących się działań wojennych w Bieszczadach w okresie I Wojny Światowej – dostępnym dla Wszystkich zwiedzających. Warto dodać że cała akcja odbyła się w porozumieniu z Nadleśnictwem Baligród, wsparciem Wójta Gminy Baligród, oraz wszelkimi potrzebnymi do tego celu pozwoleniami wydanymi przez Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków.

Co ciekawego pasjonatom udało się odkryć w trakcie prowadzonych poszukiwań? – Między innymi elementy broni obu walczących tam armii, klamry od pasa, bączki z czapek, bagnety i ich fragmenty, manierki, menażki, saperki, strzemię kawalerzysty, skórzane buty. Bardzo dużo artyleryjskich szklanek i zapalników od szrapneli, które były jednym z większych przekleństw żołnierzy walczących w okopach, gdyż zasypywały ich z góry gradem ołowianych kulek. Do tego złamany austro-węgierski tasak pionierów tzw. „Michałek” i fragment drugiego również złamanego. Znalazło się też sporo innego wyposażenia stosowanego przez żołnierzy w tamtym rejonie i okresie.

Ciekawszym znaleziskiem okazał się nieśmiertelnik żołnierza walczącego po stronie Austro-Węgier, posiadał on w środku wciąż czytelną kartkę z danymi. Jest on narodowości ukraińskiej, a odnalezieniem jego krewnych i ustaleniem przebiegu służby zajął się Yuriy Fatula, autor książki pt. „Полеглих ми так і не поховали… Бойовий шлях 85-го Мараморосько-Угочанського піхотного полка австро-угорської армії. 1914–1918” (Nie chowaliśmy zmarłych … Trasa bitewna 85. Pułku Piechoty Maramoros-Ugachan Armii Austro-Węgierskiej. 1914–1918). 

Na wzmiankę zasługuje również poszukiwacz Waldemar z SEH Galicja, który mimo to że miał zepsuty wykrywacz wyruszył w teren szukając „na oko”. Wprawny wzrok pasjonata wypatrzył nad strumieniem bardzo rzadkie carskie filcowe buty tzw. „walonki” – są zachowane w świetnym stanie.

Nikt nie wie ilu tak naprawdę żołnierzy zginęło w Bieszczadach. Było i tak, że w niektórych pułkach całkowite straty roczne dochodziły do 300% stanu wyjściowego! Średnia przeżywalność żołnierzy wysłanych do walki w Bieszczadach wynosiła 6 tygodni. Wspomniana bitwa o szczyt góry Manyłowa (ponad 800 metrów n.p.m) toczyła się w warunkach bardzo ostrej zimy w 1915 roku. W trakcie której zginęło od 37 000, do według nawet niektórych szacunków 50 000 żołnierzy.

Dlaczego Bieszczady określane mianem ‚Termopil walk o Karpaty’ stały się elementem tak zaciętych walk? – Dzisiaj wiemy że istniało porozumienie pomiędzy Francją a Rosją Carską, w wyniku którego Rosjanie wykonali uderzenie w kierunku południowo-wschodnim. Musimy sobie zdać sprawę że gdyby Rosjanom udało się pokonać wał Karpacki, to wyszli by na Nizinę Węgierską i mieli by wtedy otwartą drogę na Wiedeń, na Budapeszt czy Pragę. Jednocześnie to uderzenie odciążało ciężkie i zacięte walki, które Francuzi przegrywali na swoim froncie. – powiedział dr hab. Jerzy Prochwicz, honorowy członek SEH „Galicja” z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach

Świetną rozmowę z profesorem Jerzym Prochwiczem przeprowadził Artur Troncik „Saper” i możecie ją posłuchać od ok. 18 minuty w poniższym filmiku oraz jego drugiej części.

Pomimo że od tamtych wydarzeń upłynęło ponad sto lat, na miejscu stoczonej bitwy bez większego trudu można na samej powierzchni natknąć się na szczątki żołnierzy. Pasjonaci układają na nich kopce z kamieni i nanoszą przy pomocy GPS na mapy. Dodatkowo przy pomocy wykrywaczy poszukują namacalnych przedmiotów będących świadkami tej krwawej bitwy, by zachować jej ślad dla dalszych pokoleń.

Jak już wspomniałem na wstępie wszystkie odkryte przedmioty trafią do powstającej Izby Muzealnej w Baligrodzie, gdzie po konserwacji i opracowaniu będziecie mogli je osobiście podziwiać.

Zdjęcia: Sławomir Badowski i Bartłomiej Stój

Najlepsze i najtańsze wykrywacze metalu na początek jak i dla profesjonalisty! Szukacie wykrywacza dla siebie? – koniecznie zapoznajcie się z ofertą naszego sklepu! ..i napiszcie do nas po rabat!

Pewne wykrywacze z najwyższej półki dla początkujących i zaawansowanych… do tego sprzęt do kopaniakoszulkiKUBKImonety i wiele innych – zapraszamy!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Dodaj proszę swój komentarz!
Tutaj wpisz swoje imię