Bałtyk ma właściwie dwa oblicza. Jedno to szerokie plaże, krystaliczna woda i piękna przyroda. Drugie to podwodny świat i tysiące wraków statków. Większość z nich to pozostałość II wojny światowej. To drugie oblicze jest zarówno tajemnicze, gdyż tylko częściowo zbadane, jak i niebezpieczne. W wodach Bałtyku zalega kilka tysięcy wraków statków, dziesiątki tysięcy ton broni chemicznej i trudna do oszacowania ilość paliwa, które zagrażają środowisku. Im lepiej wszystko zostanie zbadane, tym większa szansa, aby wyciągnąć niektóre wraki, poznać lepiej tajemnice historii, ale i zapobiec katastrofie ekologicznej.

Według wielu publikacji w całym basenie Bałtyku znajduje się ok. 3000 wraków statków, z czego tylko ok. 10% zostało dokładnie opisanych i zinwentaryzowanych. Poza tym w wielu miejscach zarówno alianci (Brytyjczycy, Amerykanie, Rosjanie), jak i Niemcy zatapiali broń, amunicję i paliwo.

Mapa najbardziej znanych wraków Bałtyku fot. M. Jamkowski, Poznaj Świat 08-2008, podajemy za Raport GIOŚ Wstępna Ocena Stanu Środowiska Wód Morskich Polskiej Strefy Morza Bałtyckiego

Na początek weźmy na celownik największy wrak w Morzu Bałtyckim. „Graf Zeppelin” był pierwszym niemieckim lotniskowcem i statkiem transportowym o długości 262 m. Zwodowano go w 1938 r. w Kiel w obecności najwyższych dygnitarzy III Rzeszy, w tym i samego Adolfa Hitlera. Wskutek zmieniającej się sytuacji wojennej w 1943 r. większość uzbrojenia została zdemontowana w Szczecinie, a w kwietniu 1945 r. Niemcy dokonali samozatopienia. Jednakże w tym samym roku statek został podniesiony przez ZSRR i służył pewien czas w radzieckim wojsku.

Statek Graff Zeppelin w 1938 r. fot. Wikimedi Commons, U.S. Navy National Museum of Naval Aviation

W sierpniu 1947 r., głównie wskutek nacisków ze strony aliantów, został zatopiony przez Sowietów. Prawdopodobnie inne państwa nie chciały, aby taki okręt służył w rosyjskiej marynarce. 12 lipca 2006 r. jego dokładne położenie odkryła firma Petrobaltic poszukująca złoża surowców naturalnych. Wrak statku jest ok. 55 km na północ od Władysławowa na głębokości ponad 40 m. Okręt badały polskie jednostki „St. Barbara” i ORP „Arctowski”.

Operacja Hannibal fot. Wikimedia Commons, Bundesarchiv

Niestety na Bałtyku zatopiono też wielkie statki pasażerskie, i to z kilkoma tysiącami pasażerów.  Statki te były używane głównie w ramach wielkiej operacji  „Hannibal” mającej na celu  ewakuację Niemców z Prus Wschodnich i Pomorza do portów w zachodnich Niemczech. W 1945 roku spora część z niemieckich statków transportowych pomimo obstawy przez wojskowe jednostki została zatopiona przez Sowietów, głównie przez okręty podwodne. Wraki uznano za mogiły wojenne, więc nie można nurkować w ich pobliżu bez specjalnych pozwoleń.

Statek Wilhelm Gustloff w Gdański w 1939 r. fot. Wikimedia Commons, Deutsches Bundesarchiv

Jednym z najistotniejszych wątków operacji „Hannibal” jest historia jednostki „Wilhelm Gustloff”, która powstała w 1937 r. w Hamburgu. Przy wodowaniu był obecny także Adolf Hitler. Statek miał 208 m długości i posiadał prawie 500 kabin pasażerskich. Standardowo mógł zabrać prawie 2000 osób, w tym ok. 500 osób załogi. Był znanym wycieczkowcem w ówczesnych Niemczech. W czasie wojny służył jako szpital, koszary, transportowiec wojska i niemieckich obywateli.

30 stycznia 1945 r. zabrał z Gdyni łącznie ponad 10000 Niemców, w przeważającej mierze cywilów, ale również i wojskowych. Na wysokości miejscowości Stilo koło Łeby został zatopiony przez radziecki okręt podwodny i zatonął w przeciągu ok. godziny. Pomimo błyskawicznej akcji ratunkowej przez inne niemieckie statki uratowano jedynie 1215 osób. Wydarzenie to określa się mianem największej tragedii morskiej w dziejach światowej historii.

Ze statkiem wiąże się też inny sensacyjny wątek. Chodzi o „Bursztynową Komnatę”. Według jednej z hipotez została ewakuowana z Królewca do Gdyni i trafiła później właśnie na pokład „Gustloffa”. Statek został jednak dość dokładnie zbadany, m.in. podczas ekspedycji w 2004 r. i wykluczono taką możliwość.

Inną wielką zbrodnia wojenną jest zatopienie 131-metrowego statku „Goya”. Jednostka tę zwodowano w 1940 r. w Oslo. Była pływającą bazą dla nazistowskich okrętów podwodnych. W końcówce II wojny światowej statek użytkowano jako transportowca dla Niemców z Prus Wschodnich i Pomorza. 16 kwietnia 1945 r. wypłynął z Gdyni i został w tym samym dniu zatopiony w pobliżu Rozewia przez rosyjskie bombowce oraz okręty podwodne. Jednostka zatonęła w kilka minut. Zginęło minimum 6000 osób, a uratowano według różnych źródeł od 100 do ponad 300 osób. Wrak zlokalizowała w 2002 r. polska ekspedycja płetwonurków na głębokości ponad 70 m.

Statek General von Steuben w 1925 r. fot. WIkimedia Commons, Deutsches Bundesarchiv

Kolejną morską tragedią jest historia parowca „General von Steuben”. 168-metrowy statek został zwodowany w Szczecinie w 1922 r. W czasie II wojny światowej był bazą szkoleniową Kriegsmarine oraz statkiem szpitalnym i transportowym. 9 lutego 1945 r. wypłynął z Bałtijska w rejs do Świnoujścia. Dzień później został storpedowany przez rosyjski okręt podwodny i już po kilku minutach zatonął w okolicach tzw. Ławicy Słupskiej. Uratowano ok. 300 osób, jednak zginęło ponad 4500 cywilów i wojskowych. Wrak odnalazł wspomniany już wcześniej statek badawczy ORP „Arctowski” w 2004 r. Zalega na głębokości ok. 70 m, a pomimo określenia go mianem mogiły wojennej jest systematycznie rozkradany.

Statek Cap Arcona w 1927 r. fot. Wikimedia Commons, Fachzeitschrift Werft ReedereiHafen

Na statkach pływających po Bałtyku ginęli nie tylko niemieccy obywatele. „Cap Arcona” był luksusowym, 206-metrowym liniowcem zbudowanym w 1927 r. w Hamburgu. 26 kwietnia 1945 r. wspólnie z jednostkami „Thielbeck”, „Deutschland IV” i „Athen” przyjął ok. 7000 więźniów obozów koncentracyjnych z Neuengamme, Fürstengrube i Stutthof. W owym czasie alianckie lotnictwo nadawało radiowe komunikaty, aby wszystkie niemieckie statki natychmiast zawinęły do portów z opuszczoną banderą i białymi flagami. Jednak na niektórych niemieckich jednostkach celowo je zignorowano. Według rozkazu Heinricha Himmler i Karla Doenitz statki te miały zostać zatopione w Zatoce Lubeckiej wraz z pasażerami i załogami, aby ukryć niemieckie zbrodnie wojenne. Dowódcy statku „Athen” kapitanowi Nibmann udało się złamać rozkaz i porozumieć z dowódcą portu w Neustadt, co uratowało blisko 2000 osób. Statek ten pływał po wojnie pod polską banderą jako „Waryński”. Niestety pozostałe jednostki zostały celowo wystawione na bombardowanie, co nastąpiło 3 maja 1945 r. Szczęśliwym trafem część osób przeżyło te bombardowania i próbowało dopłynąć do brzegu. Niemieccy cywile i wojskowi strzelali jednak do nich, aby uniemożliwić wyjście z wody. Łącznie uratowało się tylko około 350 osób.

Poza wartością historyczną i sentymentalną zatopione jednostki mają jednak też swoje drugie oblicze. W wodach Bałtyku zalega ponad 3000 wraków statków, 40000 ton broni chemicznej i olbrzymia ilość paliwa. W polskich wodach terytorialnych znajduje się ok. 415 jednostek. Niestety aż około 100 uznaje się niebezpieczne dla środowiska naturalnego.  Niektóre spośród wraków czy zbiorników na paliwo już się rozszczelniły i spowodowały lokalne katastrofy ekologiczne. Eksperci przewidują kolejne w dużo większej skali, gdyż Morze Bałtyckie jest specyficznym morzem. Dość płytkie i zamknięte duńskimi cieśninami nie ma możliwości samooczyszczania się.

Za najgroźniejszy wrak uważa się statek pasażerski „Stuttgart” zbudowany w 1923 r. w Szczecinie. W czasie wojny był używany jako statek szpitalny. 9 października 1943 r. został zatopiony przez alianckie bombowce na redzie gdyńskiego portu. Według różnych publikacji na okręcie zginęło od kilkuset do ponad tysiąca osób. Po wraku zostało mało śladów, jedynie częśc burt i kadłuba. W najbliższym jego sąsiedztwie dopuszczalne normy stężeń dla wielu pierwiastków przekroczone są kilkanaście  tysięcy razy!

Inny przykład to niemiecki tankowiec „Franken” o długości prawie 180 m zwodowany w 1939 r. w Kiel. Został zatopiony przez Sowietów 8 kwietnia 1945 r. kilka mil morskich na południowy wschód od Półwyspu Helskiego. Kadłub rozpadł się na kilka części, a dokładna pozycja została ustalona w latach 80-tych XX w. Według Fundacji Mare, Najwyższej Izby Kontroli oraz Instytutu Morskiego w Gdańsku w ciągu kilku lat nastąpi wyciek od 1,5 do nawet 5 milionów litrów (!) paliwa, a skażeniu ulegnie cała Zatoka Gdańska. Trzeba zaznaczyć, że jest stosunkowo dużo skutecznych metod przeciwdziałania takim katastrofom m.in. zasypanie wraku, zabetonowanie wraku, odpompowanie paliwa, użycie zapór i zbieraczy pływających czy użycie chemicznych separatorów. Według różnych wariantów koszt takich operacji waha się od 6 do 20 mln euro. Warto zdawać sobie sprawę, iż w przypadku wycieku zanieczyszczonych zostanie ok. 80 km plaż pomiędzy miejscowościami Hel i Piaski, a straty dla turystyki województwa pomorskiego za 1 sezon wyniosłyby ok. 500 mln zł.

Mapa transportów i miejsc zatopienia broni chemicznej fot. chemsea.eu

Broń i paliwo zatapiano głównie w kilku wybranych miejscach tzn.:
– Głębia Bornholmska – ok. 32000 ton m.in. gaz musztardowy, Clark I, Clark II, adamsyt, fosgen, tabun;

– Mały Bełt – ok. 6250 ton m.in. tabun i gaz musztardowy;

– Głębia Gotlandzka – ok. 2000 ton m.in. gaz musztardowy, Clark I, Clark II, adamsyt, tabun;

– Głębia Gdańska – ok. 60 ton m.in. gaz musztardowy.

Co istotne,  nie są jednak znane wszystkie miejsca zatopienia broni i paliw. Zatapiano je nie tylko w miejscu docelowym, ale nawet podczas transportu. Jednocześnie trzeba wziąć pod uwagę, że wszelkie skrzynie czy zbiorniki mogły dryfować przez lata. Według międzynarodowego badania DAIMON37, należy przyjąć, iż metalowe beczki i zbiorniki straciły w przeciągu ponad 70 lat od zakończenia II wojny światowej od 1,7 do 6 mm grubości pokrywy. W związku z tym większość jest skorodowana i rozszczelniona.

Wobec powyższego tym bardziej pilne i potrzebne wydaje się dokładne zbadanie wszystkich zatopionych wraków statków i potencjalnych składowisk broni i paliwa. Nie chodzi tu bowiem tylko o eksplorację historyczną, ale przede wszystkim o ratunek Morza Bałtyckiego i nadmorskich terenów. Do tej pory w temacie robiono bardzo mało lub właściwie nic. Aby rozbroić te „tykające bomby” potrzeba międzynarodowej współpracy wszystkich: od rządów, poprzez gminy, jednostki naukowe, wojsko, media, prywatne firmy z wielu branż aż po eksploratorów, historyków, ale i zwykłych mieszkańców.

Zobacz też: Utajniony wrak „Marsa” – największego okrętu spod herbu Wazów z XVI wieku!

Bibliografia:

  • Bałtyckie wraki Fuhrera, H. Mąka, Bellona Warszawa 2017
  • Duchy z głębin Bałtyku. Gustloff, Steuben, Goya; M. Jamkowski, Świat Książki, Warszawa 2010
  • Przeciwdziałanie zagrożeniom wynikającym z zalegania materiałów niebezpiecznych na dnie Morza Bałtyckiego; Informacja o wynikach kontroli LGD.430.001.2020, Nr ewid. 192/2019/P/19/068/LGD; Najwyższa Izba Kontroli Delegatura w Gdańsku 2020
  • Wstępny plan oczyszczania wraku T/S FRANKEN na podstawie danych zebranych w czasie ekspedycji badawczej przeprowadzonej w dniach 23-28 kwietnia 2018 roku w ramach projektu „Redukcja negatywnego wpływu wycieków paliwa z wraku tankowca Franken”, B. Hac, G. Dembska; Fundacja MARE Warszawa 2018
  • Bezpieczeństwo morskie państwa wobec zagrożeń generowanych przez zatopioną amunicję chemiczną, J. Michalak, Akademia Marynarki Wojennej, Gdynia 2018
  • Zeszyty Naukowe Akademii Marynarki Wojennej, nr 3 (174) 2008, J. Fabisiak, „Zagrożenia

ekologiczne Bałtyku związane z zanieczyszczeniami chemicznymi – węglowodory”, s. 26.

  • Balticwrecks.com, dostęp w dniu 01.07.2020 r.
  • Wrakibaltyku.pl, dostęp w dniu 04.08.2020 r.

Autor: Amadeusz Majtka

– z wykształcenia tłumacz j. niemieckiego. Pracował m. in. jako dziennikarz dla niemieckich portali. Dodatkowo jest przewodnikiem zagranicznych turystów w Polsce. Główne zainteresowania z zakresu historii to sztuka zrabowana Polsce w czasie II wojny światowej, historia i zabytki Kujaw, zamki i pałace na Dolnym Śląsku. Publikował artykuły m. in. na oficjalnym portalu Polskiej Organizacji Turystycznej Poland.travel.

Najlepsze i najtańsze wykrywacze metalu na początek jak i dla profesjonalisty! Szukacie wykrywacza dla siebie? – koniecznie zapoznajcie się z ofertą naszego sklepu! ..i napiszcie do nas po rabat!

Pewne wykrywacze z najwyższej półki dla początkujących i zaawansowanych… do tego sprzęt do kopaniakoszulkiKUBKImonety i wiele innych – zapraszamy!


2 KOMENTARZE

  1. Biedni Niemcy padli ofiarą zbrodni wojennej! Nie, wszystkie te statki były wcielone do Kriegsmarine i były okrętami i jako takie mogły być atakowane. Poza tym sami sobie są winni. Bali się zemsty Rosjan? Nie dziwię się – po straszliwych zbrodniach na terytorium ZSRR im się to po prostu należało.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Dodaj proszę swój komentarz!
Tutaj wpisz swoje imię

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.