Andrzej Potocki zebrał przed II Wojną Światową imponującą kolekcję numizmatów. Lwia jej część jest przechowywana w warszawskim Muzeum Narodowym, nie jest wiadome dokładnie jakich i ile numizmatów bo muzeum milczy. Te jednak od wielu lat regularnie pojawiają się na krajowych i zagranicznych aukcjach.

Hrabia Andrzej Potocki herbu Pilawa (1861-1908) był zapalonym kolekcjonerem, zgromadził przed II Wojną Światową ogromny zbiór numizmatów. Według szacunków miał on liczyć od 13 do 14 tys. obiektów, które zbierane były przez jego antenatów od końca XVIII wieku. Do czasu wybuchu II Wojny Światowej kolekcja była przechowywana w krakowskim domu „Pod Jagnięciem”, który należał do rodziny podobnie jak sąsiadujący z nim pałac „Pod Baranami”. Miała tam zostać przewieziona XIX wieku z Wilanowa. Część z monet została oznaczona herbem Potockich – Pilawą – w ten sposób łatwo można zidentyfikować pojawiające się na aukcjach pozycje z kolekcji.

Niemcy atakują Polskę

Na wieść o wybuchu wojny Adam (1896-1966), syn Andrzeja Potockiego pakuje wszystkie zabytki i ukrywa je w piwnicach wspomnianego pałacu Pod Baranami. Niestety po zajęciu przez Niemców Krakowa – trafia ona w ich ręce. Pojawia się jej ślad w dokumentacji, wynika z niej że zajmowała w sumie 7 skrzyń i 4 cynkowe kasetki. Niemcy mieli przejąć 13 tys. obiektów, z czego 860 sztuk było wykonane ze złota – trafiły one na Wawel.

Pod koniec wojny kolekcja zostaje przetransportowana z Wawelu do zamku Seichau na Dolnym Śląsku. Tam też w maju 1945 roku trafia na nią prof. Stanisław Lorentz, który zgodnie z źródłami miał ją zabezpieczyć. Skrzynie podobno były uszkodzone a monety rozsypane, dlatego zebrano je łopatami do worków i ponownie przetransportowano na Wawel.

Władza ludowa i los kolekcji

Nie obyło się też bez małego skandalu, Andrzej (1920-1995) syn Adama, któremu w spadku po 1945 roku przypadł zbiór próbuje go odzyskać. Wraz z swoją żoną Marią podejmuje próbę wywozu kolekcji na Zachód, jednak w wyniku prowokacji Urzędu Bezpieczeństwa – zostaje aresztowany za „kradzież” własnej rodzinnej kolekcji. Ponad 40 skrzyń z zabytkami trafia do Ministerstwa Bezpieczeństwa, a dopiero po jakimś czasie do Muzeum Narodowego w Warszawie. Proces hrabiostwa Potockich odbył się w grudniu 1946 roku i był publiczny – zostali skazani na osiem i sześć lat więzienia.

„Afera hrabiego Potockiego. Wystawa uratowanych przed wywiezieniem z Polski dzieł sztuki”

Pewne jest że w październiku 1946 roku kolekcję przejmuje Urząd Bezpieczeństwa, podobno w transporcie i później monety są rozkradane – szczególnie te złote. Sugeruje się że właśnie w ten sposób przedostały się one na zachodni i krajowy rynek kolekcjonerski. Całej sprawie jednak pikanterii nadaje fakt że Muzeum Narodowe w Warszawie od zakończenia sprawy bez jakiejkolwiek szczegółowej ewidencji ukrywa kolekcję i wszelkie informacje na jej temat. Być może to jest właśnie źródło pojawiających się na aukcjach numizmatów posiadających wybity herb Pilawa, które bezsprzecznie pochodzą z przedwojennej kolekcji Potockich.

Skrzynie w Muzeum Narodowym

Z przecieków informacji od osób zajmujących się tą kolekcją i stratami z okresu II Wojny Światowej można się dowiedzieć że Muzeum Narodowe zidentyfikowało około 8 tys. jej pozycji. W muzeum znajdować się mają również dwie metalowe skrzynie z napisem „Aleksandra Potocka Wilanów” – to własnie ona kolekcję przekazała Andrzejowi Potockiemu.

Nie od dziś wiadomo że w naszych muzeach panuje bałagan i spore „braki”, które wykazała jakiś czas temu kontrola NIK. Nie można jednaj jednoznacznie stwierdzić jakie jest źródło pochodzenia monet na aukcjach, jak i również wykluczyć czarnego scenariusza – że monety mogły wypłynąć właśnie z kolekcji muzealnej.

Monety z Pilawą na aukcjach

Nie można dokładnie stwierdzić ile monet z kolekcji trafiło na rynek numizmatyczny, gdyż nie wszystkie były oznaczone herbem. Jednak tych które mimo oznaczeń sprzedano w ostaniach latach na aukcjach jest całkiem sporo. Monety te często osiągają naprawdę wysokie kwoty 300-400 tys. złotych.

Zebrałem z internetu kilka ciekawszych egzemplarzy, które postanowiłem Wam zaprezentować.

Oczywiście nie są to wszystkie monety Potockich jakie przewinęły się przez aukcje i zapewne nie są ostatnimi które na nie trafiły. Jedno jest pewne, w muzeum narodowym przydał by się poważny audyt, a sprawa tej budzącej tyle emocji i kontrowersji kolekcji winna być klarownie wyjaśniona.

Niestety sprawy kradzieży/podmiany eksponatów z bibliotek, muzeów czy ich magazynów – nie są jakimś marginalnym zjawiskiem, mimo to policja traktuje je wybiórczo. Zwykle takie sprawy zamiata się pod dywan. Są one umarzane – mimo, że do tych zbiorów dostęp ma zwykle ograniczona ilość osób.

Pochodzące z legalnego źródła SREBRNE MONETY jak i preparat do ich czyszczenia znajdziecie w naszym sklepie!

Sprzęt do kopaniakoszulkiKUBKImonety i wiele innych – zapraszamy!

Najlepsze i najtańsze wykrywacze metalu na początek jak i dla profesjonalisty! Szukacie wykrywacza? – koniecznie zapoznajcie się z ofertą naszego sklepu!

8 KOMENTARZE

  1. Poszukiwacze o tylko zasłona dymna dla prawdziwych oszustów. Dziwie się tylko oszołomom, którzy w pięknych kapelutkach i okularach przeciw słonecznych łażą po polach Grunwaldu i cmokają dr i prof po rączkach

    • Dziwi mnie pisanie takich farmazonów i wydawanie ocen w stosunku do ludzi którzy są tak świetnymi ambasadorami poszukiwaczy. Każdego roku TV to wałkują, a archeolodzy tam pracujący mówią że świetne wyniki są tylko naszą zasługą oraz jak bardzo jesteśmy użyteczni. Rozumie że ten wyjątek od ogółu wielu może wydawać się niepojęty… jednak po co takie dyrdymały wypisywać?

      • Bardzo użyteczni? A w ramach wdzięczności podsunęli do podpisania w sejmie i w senacie nowele UoOZ! Archeolog patrzący wam na ręce przebywa z wami oczywiście non profit i pro publico bono? Zbieracie materiały na ich prace naukowe w zamian miska grochówki.

  2. Stek bzdur wyssanych z palca i insynuacji nadających się właściwie na proces sądowy.
    A kolekcja numizmatyczna, panie autorze, nie mieści się w piwnicach MNW tylko na drugim piętrze. Jak się pisze takie bzdety to trzeba się pofatygować i ustalić jakiekolwiek fakty, żeby potem nie wpaść tak głupio na detalach.

    • Rozumie że proces na miarę tego jaki wytoczono samemu Potockiemu. Rozumie że niedoprecyzowane pomieszczenie podważa cały tekst ;).
      Cały szkopuł w tym że przez bardzo wiele lat nikt nie powiedział ile i jakich monet się uchowało. Następnie sprawa procesu i propagandy przeciwko potockim, komuchy kładą łapy na całości zbiorów, wśród których numizmaty są drobną częścią. Potockiego się ucisza zamykając, władza ludowa zabezpiecza część zabytków na propagandową wystawę. To jest moment kiedy zbiór do czasów obecnych pozostaje w MNWW, gdzie jest inwentarz tych numizmatów i w którym roku go sporządzono, ile zawiera pozycji oraz jakiego rodzaju. Skoro informacje o aukcji w Monachium mogą wykluczyć które monety są legitne a które trefne to czemu nikomu na tym nie zależy? No i jeszcze ten zbieg okoliczności, że jednak większa część aukcji z znaczonymi Pilawą monetami jest na naszym rynku. Czyżby całość tego lotu z Monachium mieli kupić kolekcjonerzy z kraju którym udało się uchować je przez całą wojnę.
      https://aukcjamonet.pl/product/2686/jan-ii-kazimierz-dukat-1658-elblag
      Taki jeszcze kwiatek, w opisie pisze się że drugi egzemplarz tej monety trafił do niemieckiego kolekcjonera i że nie potwierdzono istnienia większej ilości – tak więc skąd pochodzi ten licytowany dukat?

      Dla mnie temat zamknięty na tym etapie bez nowych informacji można tylko snuć teorie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Dodaj proszę swój komentarz!
Tutaj wpisz swoje imię