Katastrofa w Czarnobylu zbudowała raj dla dzikiej natury

Żubr, ryś, łoś i niedźwiedź brunatny - zwierzęta sfotografowane w Czarnobylskiej Strefie Wykluczenia na Ukrainie. fot. Projekt TREE / Sergey Gaschack

Wbrew temu co wszyscy przewidywali, po nuklearnej katastrofie w 1986 roku życie nie wymarło w wokół Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej. Wręcz odwrotnie coraz więcej jest świadectw że natura odradza się w sposób nadzwyczajny, czego wiele badaczy nie są w stanie jednoznacznie wytłumaczyć.

Do XIX wieku dorzecze rzeki Prypeć na granicy Ukrainy i Białorusi było podmokłe i leśne. Jak zwykle ludzie je zrujnowali. Spalali las na pastwiska, wycinali drzewa na opał lub na potrzeby produkcji szkła i wódki. W połowie XX wieku większość tego przemysłu zniknęła, a napędzane przez człowieka ponowne zalesianie na nowo przekształciło region Prypeci. Właśnie wtedy, 26 kwietnia 1986 roku, elektrownia jądrowa o nazwie Czernobyl, nad rzeką Prypeć około 70 mil na północ od Kijowa, eksplodowała i zapaliła się, wyrzucając promieniowanie na całą półkulę północną

Sowieci ewakuowali 300.000 ludzi z obszaru prawie 4.000 km kwadratowych wokół elektrowni. Większa część tego obszaru nosi obecnie nazwę Strefy Wykluczenia wokół Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej , a stary reaktor jest teraz przykryty gigantycznym betonowym sarkofagiem. Jednak to, co stało się ze Strefą Wykluczenia po tym, jak wszyscy wyjechali, jest przedmiotem sporów w środowisku naukowym.

Mapa radiacji z 1996 roku po wybuchu elektrowni w Czarnobylu fot. CIA Factbook, Sting (vectorisation) (CC BY-SA 2.5)

Przez dziesiątki lat badania w tej dziedzinie wykazały, że życie roślin i zwierząt zostało wyniszczone, a życie, które pozostało, było zmutowane, chore. Nowsze badania mówią co innego – że rośliny mocno odżyły, a świat zwierząt jest jeszcze bardziej zróżnicowany niż przed katastrofą.

Strefa Wykluczenia nie zmieniła się praktycznie w ogóle, ponieważ jest pozbawiona całkowicie ludzi i wolna od ich wpływu. To żywy eksperyment o tym, jak będzie wyglądał świat po odejściu człowieka, który pozostawił po sobie skrajne spustoszenie.

Łatwo byłoby założyć, że wystawienie 3 miliardów ludzi na działanie radioaktywnych chmur strontu, jodu, cezu i plutonu będzie czymś bardzo złym. Około 134 ratowników pogotowia ratunkowego na terenie zakładu zachorowało na ostrą chorobę popromienną, ale 530.000 pracowników zajmujących się usuwaniem skutków awarii dostało wystarczająco duże dawki, by wzbudzać poważny niepokój. Obecnie trwają badania nad tym, jakie skutki przyniosło to ich ciałom.

Jeden efekt wydaje się bezsporny: im bardziej jest radioaktywny jod, na który jesteś narażony, tym bardziej prawdopodobne jest, że masz raka tarczycy i inne problemy z tarczycą w późniejszym okresie życia. Członkowie załogi oczyszczającej mają dziś nieproporcjonalnie więcej przypadków białaczki i innych nowotworów, jak również katarakty. 

Na szczęście, radioaktywny I-131 nie pozostaje zbyt długo na miejscu. „Ma tak krótki okres połowicznego rozpadu, że szybko zniknął w ciągu kilku tygodni po wypadku”, mówi Jim Beasley, ekolog z Uniwersytetu Georgia, który studiuje życie w Strefie Wykluczenia. „Zwierzęta w Czarnobylu nie są dziś narażone na tego rodzaju działanie” – twierdzi ekolog.

(Efekty promieniowania mogą być dziwniejsze. Na początku tej dekady u niewielkiej grupy starszych nowojorczyków zdiagnozowano bardzo rzadkiego raka oka i chłoniaka nerwu wzrokowo-oczodołowego. Dziesięć z nich, jak się okazało, mieszkało w pobliżu Czarnobyla lub wzdłuż ścieżki opadu po wypadku.)

Tak, tak, powiadasz czytając o tym. A co ze Strefą Wykluczenia? 

Po odejściu ludności dawne pola i łąki zarosły młodym lasem. Tereny osuszone dzięki kanałom melioracyjnym znowu się zabagniły, co sprzyja wegetacji wielu gatunków roślin, w tym rzadkich, wpisanych do ukraińskiej Czerwonej Księgi. Są wśród nich m.in. unikalne paprocie i lilie.

Po katastrofie wokół elektrowni utworzono kilkanaście całkowicie lub częściowo zamkniętych stref. Łącznie strefy zamkniętego dostępu dla ludzi objęły obszar ponad 4769 km².

Z powodu dużej ilości żywności pozostawionej przez ewakuowanych w pośpiechu ludzi nastąpił szybki wzrost liczby gryzoni zamieszkujących zamknięty obszar. Pojawiły się nawet głosy postulujące ich wytrucie, jednak natura sama rozwiązała problem gryzoni. W zamkniętych strefach przybywało coraz więcej drapieżników i innych zwierząt uzupełniających i rozbudowujących zubożone dotychczasową działalnością ludzką łańcuchy troficzne.

Zbyt mała liczba prowadzonych badań nie pozwala jednoznacznie ocenić wpływu katastrofy na okoliczną przyrodę. Według niektórych obserwatorów, liczebność zwierząt zwyczajowo zamieszkujących te tereny, takich jak wilk szary, dzik, sarna, jeleń szlachetny, łoś i bóbr zwiększyła się kilkunastokrotnie. 

Wokół Czarnobyla obecnie egzystuje wiele gatunków zwierząt, które wyginęły na tych terenach dziesiątki lat wcześniej lub nie występowały w ogóle, jak sztucznie wprowadzony w końcu XX wieku rzadki koń Przewalskiego, wydra, ponad dziesięć unikalnych gatunków nietoperza, żubr, ryś lub niedźwiedź brunatny, niewidziany na tych terenach od kilkuset lat.

W 2016 po raz pierwszy od 60 lat odnotowano obecność borowca olbrzymiego. Do strefy ochronnej powróciło wiele gatunków rzadkich ptaków, jak czarny bocian czy bielik, oraz znaczna liczba łabędzi i sów. Żuraw zwyczajny, bocian czarny, bielik zwyczajny i jeszcze 32 inne gatunki ptaków wpisane do ukraińskiej Czerwonej Księgi zamieszkują dziś strefę czarnobylską

Według Roberta Bakera, biologa z Texas Tech University badającego przyrodę w okolicach Czarnobyla, zarówno wśród fauny jak i flory nie obserwuje się żadnych negatywnych skutków oddziaływania skażenia radioaktywnego, a korzyści wynikające z wysiedlenia ludzi znacząco przewyższyły hipotetyczne straty dla ekosystemu wynikające z samej katastrofy. Tylko dzięki temu możliwe było powstanie tego nieoficjalnego, choć największego rezerwatu w Europie.

Na życie tutejszych zwierząt wpływa dziś nie promieniowanie, ale naturalne warunki środowiska. W ciągu 30 lat strefę zasiedliły gatunki zwierząt, które zniknęły z tych okolic już na początku XX wieku, np. jeleń europejski, nieobecny w okolicach Czarnobyla od ponad 100 lat (przed awarią elektrowni stwierdzono w okolicy kilka jego egzemplarzy), występuje tutaj powszechnie. Liczebność populacji dzików błyskawicznie wzrosła do maksymalnej w danych warunkach. W ślad za wyżej wymienionymi zwierzętami przybyły wilki.

Zdecydowana większość lasów iglastych na zachód od zakładu, gdzie poziom promieniowania był najwyższy, zmieniła kolor na czerwony, a następnie umarła; jest ona nadal nazywana Czerwonym Lasem. Ale gdzie indziej? 

Tablica ostrzegająca o wysokim promieniowaniu radioaktywnym w Czerwonym Lesie fot. Timm Suess (CC BY-SA 2.0)

Wczesne badania ptaków i bezkręgowców, takich jak owady, wykazały spadek populacji, a później praca wykazała to samo w przypadku dużych ssaków. „Jeśli wybierasz się na najbardziej zanieczyszczone obszary, takie jak niektóre miejsca w Czerwonym Lesie, w wiosenny dzień, ledwo słyszysz pojedynczy śpiew ptaków”, mówi Anders Møller,[raczej mało wiarygodny naukowiec] ekolog z Uniwersytetu Paris-Sud, który studiuje Czarnobyl od 1991 roku. „Założę się, że gdybyśmy udali się razem do Strefy Wyłączenia, byłbym w stanie powiedzieć wam poziom promieniowania z wokalnej aktywności ptaków.

Wraz ze swoim częstym współpracownikiem Timothy’m Mousseau, Møller od dawna ostrzegał przed negatywnym wpływem promieniowania na ekosystem. Zespół stwierdził na przykład, że mutacje u jaskółek w stodole w Strefie Wyłączenia są od dwóch do dziesięciu razy większe niż we Włoszech czy na Ukrainie, oraz uszkodzenia genetyczne u innych gatunków roślin i zwierząt. 

Oznaki uszkodzeń spowodowanych promieniowaniem, takie jak plamy albinoskie na ptakach, są bardziej powszechne w pobliżu Czarnobyla, jak również stwierdzają oni anomalie w spermie ptaków i gryzoni. (Najwyraźniej im dłużej sperma zwierzęcia jest typowo narażona na promieniowanie, tym bardziej jest ona podatna na uszkodzenia. Więc …. należy uważać).

Co najbardziej niepokojące, po inwentaryzacji całkowitej populacji bezkręgowców w Strefie Wyłączenia i wokół niej okazało się, że populacje w Strefie Wyłączenia są mniejsze. Według naukowców to samo dotyczy ptaków i ssaków. „Widzimy negatywny wpływ promieniowania jonizującego na wolne organizmy żywe. Dotyczy to ssaków, owadów, pająków, motyli itp. I jeszcze jedno pytanie: czy te populacje dużych ssaków składają się z osób zdrowych? czy jednak są to osobniki chore lub brzydkie? Nie jest to badane i jest to duże pytanie dotyczące strefy zamkniętej.

Zdjęcie Czarnobyla ponad 30 lad od tragedii fot. Vladimir Migutin / Instagram

Jednak inni naukowcy stosujący inne metody znaleźli coś zupełnie przeciwnego. W latach 90. wstępne badania nad gryzoniami wykazały, że promieniowanie nie miało wpływu na populację. Dwadzieścia lat później zespół międzynarodowych naukowców liczących rzeczywiste zwierzęta z helikopterów nie znalazł mierzalnej różnicy w populacjach łososia, jelenia i dzika oraz stwierdził siedmiokrotny wzrost populacji wilków w porównaniu z podobnymi, nieskażonymi rezerwatami przyrody. I wszystkie te populacje wzrosły od pierwszej dekady po wypadku.

Skąd ta różnica? Zwierzęta mogą rozmnażać się szybciej niż promieniowanie je zabija. „Gdyby ucierpiało 10% populacji – i nie mówię, że tak było – ale gdyby tak się stało, w większości przypadków nie wystarczyłoby to do spowodowania spadku„, mówi autor badania z 2015 roku. Bardzo niski wskaźnik umieralności nie wystarczy, by można było go zobaczyć na poziomie populacji.

Albo zwierzęta umierają, zanim coś takiego jak mutacja lub rak będzie mogło je zabić. „Większość zwierząt umiera w ciągu pierwszych miesięcy życia, a te, które dożywają dorosłości, nie żyją dłużej niż kilka lat” – mówi Beasley. „Rak jest często czymś w rodzaju choroby długo rozwijającej się„. Nie uwzględnia to jednak jakości życia lub zdrowia jednostki w tych populacjach – jak mówi Møller. Zwierzęta mogą nie umierać z powodu toksyczności promieniowania, ale mogą mieć katarakty lub guzy. Ich życie może nie jest krótsze, ale może być bardzo kiepskie.

Zmieniły się również metodologie. Grupa Beasley’a używa teraz „stacji zapachowych” wyposażonych w zanęty z kwasami tłuszczowymi, które zwierzęta lubią wąchać. Kiedy tak się dzieje, ich obecność uruchamia aparat fotograficzny, dając zespołowi fotograficzne świadectwo co najmniej ogólnego zasięgu populacji. W ten sposób zaobserwowano wilki, jenoty azjatyckie, dziki i lisy w liczbie populacji tak dużej, jak można się spodziewać w regionie, w którym nie ma ludzi, próbujących zabić te zwierzęta. Na stacjach z przynętą z martwymi rybami wzdłuż rzek i kanałów w Strefie Wykluczenia, szukano wydr i norki. „Jedną z rzeczy, które lubię w kamerach jest to, że obrazy nie kłamią” – mówi Beasley.

Od czasu katastrofy niedźwiedzie brunatne skolonizowały, a może nawet zrekolonizowały Strefę Wykluczenia. Pod koniec lat 90. europejscy badacze wprowadzili prawie wymarłego konia Przewalskiego. Rozrastają się tam też stada żubrów. Nieobecność człowieka zdaje się pozwalać na swobodny rozwój tych populacji.

Kwestią jest równowaga w konkurujących ze sobą formach życia – brak presji ze strony człowieka oznacza, że kwitnie bujny ekosystem, ale promieniowanie może osłabić niektóre jego aspekty. Problem polega na tym, że nikt nie wie na pewno, ile jest tam promieniowania. Niektórzy uważają, że pozostawione na ziemi nuklidy promieniotwórcze przedostały się do gleby; inni sądzą, że zwierzęta wędrujące po lasach mogą przenosić te cząsteczki razem z nimi i przenosić je w nowe miejsca. Ustalenie poziomu promieniowania jest problemem. Do mapowania używa się również dronów, a obroże GPS z wbudowanymi dozymetrami są mocowane do zwierząt.

Różnice te wywołują efekty domina, które uświadamiają, dlaczego to miejsce jest tak trudne do zbadania. W Czerwonym Lesie, na przykład, obumarłe drzewa iglaste zostały zastąpione drzewami liściastymi, które lepiej znoszą promieniowanie, ale ich ściółka liścia jest mniej kwaśna, co zmienia żyjące w niej mikroorganizmy. „Zmieniliście ekosystem” – mówi Beasley. „To nie jest tylko promieniowanie. Są to czynniki pomieszane i trochę zagmatwane” – dodaje później naukowiec.

Porzucony opancerzony samochód rozpoznawczy BRDM na terenie Strefy Wykluczenia fot. Wikipedia

To wszystko ma znaczenie, ponieważ Strefa Wykluczenia jest jedyna w swoim rodzaju. Jest tylko kilka innych miejsc na Ziemi, gdzie kiedyś byli ludzie, ale teraz ich już nie ma. Stają się one modelami innego rodzaju świata, nawet – a może szczególnie dlatego, że dwa z tych miejsc, Czernobyl i Fukushima, są również radioaktywne. To też jest ważne. 

Jeśli uważasz, że energia jądrowa będzie jednym z kluczowych sposobów wytwarzania energii nie pogarszając trwającego kryzysu klimatycznego na Ziemi, ważne jest, aby wiedzieć, jak bardzo poważna może być awaria w jednej z tych elektrowni jądrowych. Energia jądrowa jest zielonym, a przynajmniej zielonkawym źródłem energii – wymaga zimnej wody (która następnie się nagrzewa) i tworzy pewną ilość odpadów, lecz może to być tolerowane, jeśli jesteś również skłonny tolerować sporadyczne ryzyko związane z Czarnobylem lub Fukushimą, dopóki ktoś nie przeprojektuje tych systemów, aby były bezpieczniejsze.

Film: Ogromna populacja ryb w zbiorniku chłodzącym tuz obok bloków Czernobylskiej Elektrowni Jądrowej

Jeśli ktoś natomiast wybiera się do Czarnobyla zapraszam do artykułu na stronie https://roadtripbus.pl/ znajdziecie tam informacje praktyczne dzięki którym będziecie mogli zaplanować swoją własną Stalkerską wyprawę.
Widok na opuszczone miasto Prypeć fot. roadtripbus.pl


Źródła: https://www.livescience.com/ https://theconversation.com/ https://www.wired.com/ https://pl.wikipedia.org/

Autor: RFpNeFeFiFcL

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Dodaj proszę swój komentarz!
Tutaj wpisz swoje imię