Ułańska fantazja. Jak pijacka szarża przesunęła front…

Żołnierze Polscy w trakcie walk z Armią Czerwoną w rejonie Radzymina w 1920 rok. fot. wikipedia

My Polacy, często śmiejemy się z „nieśmiertelności” i „niezniszczalności” po spożyciu alkoholu. Czasem, nawet w historii, trunki wysokoprocentowe doprowadzały do kuriozalnych, wręcz zabawnych sytuacji.

Większość z was kojarzy postać Władysława Broniewskiego, kontrowersyjnego poety, który swoją działalnością pomagał utrwalać władzę sowiecką w Polsce. Pomijając „ludowy” dorobek Broniewski był odważnym żołnierzem, który jako „Orlik”  dzielnie bił się o sprawę polską w czasie I Wojny Światowej i Wojny polsko-bolszewickiej. Poeta za zasługi na placu boju otrzymał czterokrotnie Krzyż Walecznych oraz Virtuti Militari.

Władysław Kazimierz Broniewski (1897-1962)

Kulisy zdobycia Srebrnego Krzyża Orderu Wojskowego Virtuti Militari w starciu pod Drohiczynem, przedstawiono w oficjalnej nocie „Broniewski wybiegł przed linię, poderwał kompanię, która brawurowym uderzeniem zdobyła wzgórza, zadając bolszewikom wielkie straty w walce na białą broń”.

Ten czyn nieco inaczej przedstawia sam Broniewski, opisując wydarzenie w swoim pamiętniku. W sierpniu 1920 roku oddział porucznika „Orlika” zawędrował na znajdującą się na wzgórzu plebanię. Tam lokalny proboszcz ugościł polskich żołnierzy nalewkami własnej produkcji. O zmierzchu wzgórze zostało zaatakowane przez kozacki oddział Armii Czerwonej. Chwiejący się na nogach Polacy błyskawicznie przystąpili do obrony pozycji przed nacierającym przeciwnikiem.

Pijany Broniewski namówił swoich towarzyszy broni aby spuścili go w taczkach z karabinem maszynowym ze wzniesienia, z którego żołnierze prowadzili ogień do nieprzyjaciela. Według własnej relacji Broniewski zapowiedział, że „będzie ich kosić”. Nieszablonowy atak pijanego Polaka przyniósł fenomenalny rezultat. Wznoszone przez naszych żołnierzy okrzyki „Broniewski” zostały przez kozaków zrozumiane jako „Broniewik”, co oznaczało samochód pancerny. Nieprzyjaciel w panice ustąpił z pola bitwy.

W ten sposób zakrapiana alkoholem szarża na taczkach z karabinem maszynowym zakończyła się przesunięciem całego odcinka frontu.

Autor Dominik Lisicki

3 KOMENTARZE

    • Nie inaczej.W 1920 roku na wyposażeniu były karabiny,ale nie maszynowe.Maszynowe były jedynie ciężkie karabiny,które nieraz z powodów praktycznych montowano na taczankach właśnie.Można z nich było prowadzić ogień bez zdejmowania.

Pozostaw odpowiedź SaycoRa Anuluj odpowiedź

Dodaj proszę swój komentarz!
Tutaj wpisz swoje imię